Translate

poniedziałek, 28 maja 2018

Z WIZYTĄ: Moto Weteran Bazar Łódź 2018



Witam. Dziś wpis gościnny Fabrykanta zapewne znanego Wam z bloga Fotodinoza. Zanim jednak oddam klawiaturę Marcinowi, to chciałem napisać kilka słów od siebie, bo na hasło Moto Weteran Bazar przed oczami staje mi historia sprzed około 10 lat, kiedy to pojechaliśmy na tę imprezę wystawienniczo-handlową z kolegą Wojciechem, którego ojciec - Tomasz - zbiera mapy (co będzie potem istotne dla całej historii). Na okoliczność wyjazdu zaopatrzył on syna w mapę Łodzi (a to był jeszcze ten okres kiedy nawigacja w telefonie była czystym absurdem), rączo wsiedliśmy w pociąg do Łodzi, otworzyliśmy browary, no i w drogę! Już na miejscu, na dworcu korzystając z mapy szybko wyszliśmy w miasto i zaczęliśmy się kierować na stadion. Gdzieś w połowie drogi zgubiliśmy się i zaczęliśmy pytać przechodniów o drogę pokazując mapę i wymieniając nazwy ulic tam zawarte. Ludzie patrzyli na nas jak na debili i dopiero wtedy doszło do nas, że mapa jest z lat 60. i spora część ulic już dawno zmieniła nazwy. A my pytaliśmy o jakieś ulice Bieruta czy Armii Czerwonej, czy coś w tym stylu :) Generalnie jednak to był spoko wyjazd. Dobra - tyle słowa wstępu.


Jak było? Dość fajnie. Fajniej niż do tej pory. Moto Weteran Bazar w Łodzi nigdy nie słynął z jakichś specjalnych atrakcji automobilistycznych, był głównie dla motocyklistów. Nie był też ę-ą imprezą wystawową, tylko zwykłym targowiskiem, na którym się handluje. Niektórzy uznają to za wadę, inni za zaletę. Można tu spotkać każdego – helsendżelsów, dziadków z ogniem w oczach i wałem od Dużego Fiata na grzbiecie, pana z brzuszkiem, który zatrzymuje się przy każdym stoisku i pyta „czy jest przedni błotnik od motorynki?”, gości z napisami przyklejonymi na gołe plecy „sprzedam kurtkę skórzaną”, a także normalsów z dziećmi i laski, które przyszły sobie kupić glany. Mieszają się tu języki – polski, ukraiński, czeski, rosyjski. Wszystko się tu miesza.
Samochody były zwykle marginesem MWB, tak było i tym razem, ale może leciutko ciekawiej. Przedwojenne auta wywiało zupełnie – nie widziałem ani jednego, co jeszcze parę lat temu nie miało miejsca. Zawsze trafił się jakiś dziurawy grat na lawecie. Tym razem nic. Ale za to ceny jakby nieco spadły, a przynajmniej wydają się być nie tak przerażające. Może dlatego, że odwiedziłem bazar w dniu schyłkowym, znaczy się w niedzielę, kiedy to sprzedawcy myślą już o wyjeździe do domu i spyleniu towaru za niższe kwoty.

Samochodów mało. Te bardziej interesujące macie na zdjęciach, są wśród nich dwa, których nigdy na żywo nie widziałem, zatem wypad na MWB uznaję za udany. Motocykli za to jak zwykle dużo. Bo motocykle, one są niezwykłe (cytat). Lubię je oglądać, choć się na nich nie znam, dla oddania klimatu bazaru wrzucam ich też trochę.

Taunus 20 M w stanie „niezły z zewnątrz, trochę spatynowany w środku

Takie oto kombo na pagórku. Przy okazji nieco śmieszne wydaje się wystawianie kolekcjonerskiego W124, podczas gdy tuż obok stoją takie same egzemplarze, tylko że z przyczepką pełną złomu, będące zwykłym środkiem lokomocji sprzedających na straganach. No ale co robić. Ten pojazd nie chce się zestarzeć
Warszawa na sygnale

Rekinek, w stanie wskazującym na renowację sprzed lat


Chyba największy cymesik -Datsun 120Y


Bardzo ciekawe wnętrze ma ten pojazd - wygięta w łuk deska rozdzielcza
Ładna sztuka. Niczego jej nie brakowało
Do sprzedania, zagraniczny wóz

Drugi cymesik i rzadkość (moim zdaniem) W126 SEC przerobiony w swej na kabriolet. Jeździłbym!


Tutaj prawilny kabriolet, z prawilnym silnikiem. Troszkę pomalowany odkurzaczem, ale niech będzie

Na Moto Weteran Bazar dużą część zajmują militaria. Jak ktoś chce kogoś zastrzelić, to powinien tu wpaść się zaopatrzyć. Hitem stoisk straganowych są makiety niemieckich granatów z drewnianą rączką. Granat w każdym domu!
Za to z pojazdów militarnych występują solidne standardy. O proszę bardzo:




Jeden z najładniejszych motocykli- pięknie spatynowany i nie przerestaurowany
Występują też pojazdy militarne niespodziewane. Prawdopodobnie najciekawszy pojazd na MWB, mianowicie Dodge 3/4 tony, w wersji „samochód propagandy wojskowej”. Stan - jak z fabryki. To znany w Łodzi egzemplarz, który czasem widać na mieście. Obok standardowy Dodge



Tuż obok, znany z „Automobilisty” egzemplarz BMW Baur, nieco przesadnie stuningowany

Zdaje się, że mamy lata 80-te. Maluch do sprzedania za 16 tysięcy
Nie sprzedało się. Wyjeżdżamy
Wyjątkowy słodziak - DKW
Zdaje się że ja już to widziałem w zoo



Takich stoisk jest na MWB najwięcej


Warto spojrzeć, czym też przyjechały te wszystkie części. Tu też jest ciekawie

To był hit gastronomiczny! Mohito nalewane z prawdziwej pompy strażackiej z 406

Tutaj pojazd okazyjny. Serio. Za 1500 zł niezgnity Escort z przeglądem i O.C. Dawniej takie nie bywały na bazarze. Nawet przez chwilę się nad tym Escortem zastanawiałem

Zastanawiałem się, zwłaszcza, że za te same 1500 zł można było kupić motorynkę Romet
Tutaj też szejkowski wypas. Wnętrze z firaneczkami. Niejedną kreskę w nim wciągnięto
Na pożegnanie – odjazd Datsuna. Nie sprzedał się, biedaczek


Kupić, nie kupić? Odwiedzić zawsze warto. Ku rozrywce zdradzę, że mój kumpel kupił na tym MWB zardzewiałą latarnię od bryczki. Po rozłożeniu na części w domu okazało się, że w środku rączki jest zwinięta w kulkę niemiecka gazeta z 1918 roku. Fuksy się czasem zdarzają.
I to by było na tyle.

Fabrykant




6 komentarzy:

  1. Hurgot Sztancy28 maja 2018 11:05

    no i pięknie - ciekawe co uciekło w dniach wcześniejszych przed schyłkowym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z samochodów raczej nic nie uciekło. Uciekło trochę stoisk motocyklowych i z częściami.

      Usuń
  2. A można zapytać z ciekawości: jaka była ostateczna cena owego Datsuna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile dobrze pamiętam to 18 tysi. Ale mogę źle pamiętać.

      Usuń
  3. Fajne są te dostawczaki z "epoki" ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Za mercami nie przepadam, ale to niebieskie cudo to bym przygarnął :) Ma charakter.

    OdpowiedzUsuń