Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mercedes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mercedes. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lutego 2025

PRAWDZIWA PATYNA: Mercedes-Benz 280 CE W114 Coupe

Witam. Nie będę już poruszać wątku małej regularności wpisów i przejdę do rzeczy. Ostatnio jadąc do Trzebnicy trafiłem na pięknie zgnitego, przedliftowego Mercedesa W114 Coupe w wygrubaszonej wersji 280 CE, czyli najmocniejszej jaka była wówczas dostępna. Pod maską siedzi tu M110 na wtrysku o mocy aż 185 KM. Powstało zaledwie 7576 sztuk W114 Coupe w takiej specyfikacji. Sądząc po blaszkach auto przyjechało do nas z Francji.







czwartek, 23 stycznia 2020

Z WIZYTĄ: Classic Remise Düsseldorf


Witam. Dziś mam dla Was kilka zdjęć z Classic Remise Düsseldorf zlokalizowanej w byłej parowozowni. Ta placówka kiedyś działała pod nazwą Meilenwerk, która jest chyba bardziej rozpoznawalna w Polsce ale jakiś czas temu zmienili nazwę. Druga Classic Remise znajduje się w Berlinie. Koncepcja działalności jest taka sama jak w przypadku Meilenwerku, a zatem odbiega ona od tego co kojarzy nam się ze standardowymi muzeami motoryzacji. Nowe podejście polega na tym, że eksponaty nie są własnością placówki, nie są również wypożyczone z innych placówek. Generalnie są to prywatne samochody, które właściciele tam magazynują ale może je oglądać każdy czyli to coś w stylu publicznego garażu. Najdroższe auta znajdują się jednak w szklanych kapsułach i można je oglądać tylko w formie widocznej na poniższym zdjęciu. Niemniej do niektórych aut jest normalny dostęp - z tego co wiem to są to w większości auta wystawione na sprzedaż. Trzeba bowiem wiedzieć, że podstawowa działalność Classic Remise Düsseldorf jest obudowana licznymi innymi usługami - mamy tam warsztaty, sklepy, knajpy, powierzchnie konferencyjne itd. 

Zdjęcia podesłał Michał. Nie ma ich dużo ale ukazane sprzęty są ciekawe.

























piątek, 25 października 2019

PRAWDZIWY SZWAJCAR: Mercedes-Benz E50 AMG (W210)



Witam. Zazwyczaj Prawdziwe Szwajcary są tutaj traktowane metaforycznie ale nie dziś, gdyż to auto pochodzi właśnie z rynku szwajcarskiego. Mam do Was pytanie związane z tym samochodem. Za niecałe 11 tysięcy euro możecie kupić takiego youngtimera. W zamian otrzymujemy dobrze wyposażone, dosyć bezpieczne i wygodne auto w bardzo dobrym stanie, z wolnossącym V8 o mocy prawie 350 KM w cenie... podstawowego Fiata 500 (nie wliczam akcyzy). Do tego jeszcze można domniemywać, że takie Oko przy dbaniu o nie nie straci wiele na wartości, a może nawet zyska, co w pewnym sensie minimalizuje nam ewentualne koszty serwisu. Nie powstało ich przecież dużo, to drugie AMG stworzone po przejęciu marki przez Mercedesa, ma historyczny silnik M119, czyli ten co w W124 500E/E500. Brzmi to dobrze. Jest tylko jeden problem - ten przód🤦 Można jednak parkować go przodem tak, żeby go nigdy nie widzieć i wtedy problem tak jakby znika. Jeździlibyście czy nie?


















poniedziałek, 21 maja 2018

FELIETON: Dlaczego Merol jest królem Wielkiej Trójki



Witam. Oglądałem kilka dni temu na internetach materiał o pewnym samochodzie Mercedesa i przy okazji wpadł mi do głowy pomysł na ten właśnie wpis. Zacznę od stwierdzenia faktu - tej marce oczywiście zdarzały się kiedyś dosyć istotne potknięcia, ale to już przeszłość. Dzisiejszy wpis ma za zadanie otworzyć oczy tym, którzy wciąż dziwią się, lub nawet krzywią na myśli, że Mercedes gra w zupełnie innej lidze niż BMW czy Audi. Nie wspominając już o jakiś Lexusach itd. Pominę w tym felietonie różne oczywiste rzeczy typu dział Mercedes Buses and Coaches, Mercedes Trucks, Mercedes Vans, czyli coś czego konkurenci nie mieli, nie mają i zapewne nigdy mieć nie będą, a co istotnie wpływa na postrzeganie marki jako poważnego gracza. Pomijam przebogatą historię Mercedesa - każdy to wie. Od razu przejdę zatem do ciekawszego przykładu doskonale obrazującego supremację Mercedesa na rynku aut luksusowych. Nie wiem czy znacie paletę modelową Mercedesa CLK W209 (czyli ten z lat 2002-2010). Ja ostatnio zaznajomiłem się z nią, no i oczy mnie wyszli z wrażenia. Także jeśli nie znacie - to zaraz poznacie, a wnioski są tak oczywiste, że pominę również kilka zwyczajowych, podsumowujących każdy wpis zdań.  

By Matthias93 - Own work, CC BY-SA 3.0

Dobrze, zaczniemy od dołu. Najsłabsze benzynowe CLK to widoczne powyżej CLK 200 Kompressor o mocy od 161 do 181 KM. To już w samo w sobie jest niezłym startem - prawie 200 KM w dosyć małym aucie i poniżej 9 sekund do "setki". Chcąc coś mocniejszego mamy już V6-tki M272 3.0 o mocy 228 KM (CLK 280), lub M112 o mocy 215 KM (CLK 320). Ale to dla niektórych mało. M272 występowało również w wariancie 3,5 litrowym (CLK 350) - wtedy moc skacze do sensownych 272 KM. Ale to wciąż tylko 6 cylindrów, wiele osób chce mieć 8 cylindrów i Mercedes ma na to znakomitą odpowiedz. Dodam, że liczną. Zaczynamy od CLK 500, czyli silnika M113 o pojemności 5 litrów i mocy 305 KM. Spoko, ale niektórzy chcą czegoś jeszcze mocniejszego i to dla nich Mercedes przygotował CLK 550, czyli 5,5 litrowe M273 o mocy aż 388 KM! Całkiem srogo. Ale nie dla wszystkich - dla tych klientów do gry wkracza AMG.

By AngMo - german Wikipedia, CC BY-SA 3.0


Najpierw mamy widoczne powyżej CLK 55 AMG - niby "tylko" 367 KM, ale mimo tego jest szybsze niż CLK 500, a do tego bardziej ekskluzywne. 5.2 sekundy do stówy to całkiem nieźle, ale to może być mało dla niektórych, więc Mercedes przygotował dla nich CLK 63 AMG z nienormalnie wielkim silnikiem M156 o pojemności 6,2 litra i mocy 481 KM katapultującym to auto w 4.7 sekundy do stu kilometrów na godzinę. Jest grubo, ale to wciąż nie jest koniec opowieści. Chcesz jeszcze więcej - nie ma sprawy. Jeśli AMG to dla Ciebie mało to masz jeszcze do dyspozycji Black Series, czyli usportowione... AMG.

By Jared Vincent - Flickr, CC BY 2.0


Widoczne powyżej CLK 63 AMG Black Series posiada ten sam silnik co "zwykła" wersja, ale zostało wzmocnione z 481 KM do 507 KM, a do tego ma jeszcze kilka zabawek, typu LSD, jeszcze większe koła, dyfuzor, jest brutalnie poszerzona, ma kubły, inny zawias, brak tylnej kanapy itd. Rozpędza się do sensownych 300 km/h wyciąga "stówę" w 4.3 sekundy. No jest konkret - czego chcieć więcej? Naaaaa - powiedzą jeszcze bardziej wybredni klienci - giw mnie tu coś rili speszial. O dziwo Mercedes mówi - spoko, hir ju ar i pokazuje im jeszcze bardziej wyczynowe CLK DTM AMG coupe w limitowanej serii 100 sztuk. To wciąż nie koniec. Klienty mówią - eeeee takim coupe to może sobie jeździć każdy bogatszy kutasiewicz - chcemy czegoś jeszcze, jeszcze lepszego. Nie ma sprawy odpowiada Mercedes i wypuszcza na rynek serię 80 egzemplarzy CLK 63 AMG Black Series w wersji ... kabriolet. Nawiasem mówiąc coupe nie posiada tylnej kanapy, a wersja bez dachu już tak. Fajnie musi się tam siedzieć przy maksymalnej prędkości przy opuszczonym dachu gdyż...

By AngMoKio - selfmade photo at Stars and Cars 2006, CC BY-SA 2.5

CLK DTM z potwornie mocnym M113 pod maską (582 KM) robi 100 km/h w 3.8 sekundy, wyciąga aż 322 km/h i ma astronomiczne 800 Nm obrotu obrotowego. Ale to wciąż nie koniec! Ultra wymagający klyenty mówią - o nie Mercedesie superszybkie CLK DTM to nie dla mnie, jest zbyt zwyczajne, wygląda prawie jak seria. Mercedes wyciąga wtedy asa z rękawa i pokazuje im CLK GTR W297 (związanego co prawda z poprzednim CLK, ale trochę naciągnę ten przykład na potrzeby wpisu).

By Kylie & Rob (and Helen) - Flickr, CC BY 2.0

Drogowa wersja tego wyścigowego auta stworzonego do walki z McLarenem F1 powstała w limitowanej do 26 sztuk serii  z królewskim M120 pod maską. Oznacza to V12 o pojemności od 6 do ponad 7 litrów (były różne warianty) i mocy od 612 do 655 KM. Żeby było jeszcze śmieszniejszej 6 sztuk tego auta powstaje jako... roadstery. W momencie prezentacji były to najdroższe nowe auta na rynku - kosztowały 1,5 mln dolarów od sztuki.

By David Merrett - Flickr, CC BY 2.0




Zapada cisza jak makiem zasiał. BMW i Audi i inne premium-sremium podtulają ogony pod tyłki i idą dalej klepać swoje haczbaki.





czwartek, 8 grudnia 2016

FELIETON: Światło motorem postępu


Witam. Dziś, trochę nietypowo, tematem będzie nowoczesna technologia w samochodach - śledzę bowiem wszystko, co się dzieje na polu szeroko pojętej motoryzacji. Ta o zabytkowym charakterze - rzecz jasna - jest dla mnie najważniejsza, ale zawsze spoglądam zainteresowanym (choć sceptycznym) okiem na wszystko, co nowe w motoryzacji. Zacznę może od mojego - i nie tylko mojego - wrażenia, że samochody od dobrych kilku lat nie rozwijają się - albo inaczej - rozwijają się, ale to co nowe na ich pokładzie wcale nie jest niczym znaczącym i rzeczywiście przydatnym dla nabywców takich aut. Widzimy co prawda masę nowoczesnych elektronicznych gadżetów, jak np. opcja zdalnego parkowania niektórych pojazdów z palety BMW, ale generalnie rzadko ma to przełożenie na faktyczną przydatność samochodu. Już na przełomie XX i XXI wieku samochody osiągnęły tak wysoki poziom komfortu, ergonomii, czy bezpieczeństwa, że producentom naprawdę trudno jest zaoferować coś fundamentalnie lepszego, niż - dajmy na to - 15 lat temu. Nawet taki ESP (nazwę go zbiorczo, bo praktycznie każda marka nazywa go "po swojemu") ma już około 20 lat! Tak przy okazji - mało kto wie, ale pionierem rozwoju elektronicznego systemu stabilizacji jazdy było Mitsubishi w modelu Diamante/Sigma. Był to pierwszy taki system na świecie, który faktycznie zapobiegał problemom zanim się pojawią, a nie walczył z już występującym (poślizg). W Miśkach nazywało się to wtedy TCL, później przemianowali to na ASTC, w Galancie występuje jeszcze jako TCL właśnie. Nie wspominam już o ABS, którego można uznać za prawdziwego staruszka w sensie okresu wprowadzenia na rynek.

Jednakże - ostatnio obserwując działania producentów skłaniam się ku twierdzeniu, że w końcu pokazali oni coś faktycznie przydatnego i nowego. Chodzi mi tu w zasadzie o cały obszar związany z oświetleniem nowych samochodów. Po pierwsze LED-owe oświetlenie to pewna przewaga w sensie rozmiarów. Tylne klosze mogą być znacznie płytsze zapewniając większą przestrzeń w bagażniku, lecz to w zasadzie mało istotny detal. Najważniejsze - między producentami takimi jak Mercedes-Benz, czy BMW trwa obecnie wojna o pokazanie nam jak najbardziej zaawansowanych systemów oświetlania drogi - i to właśnie jest dla mnie polem, na którym nastąpił gigantyczny skok w przód w stosunku do aut sprzed lat. Nie jest to jakaś kolejna beznadziejna innowacja służąca wyłącznie skomplikowaniu danego podzespołu i przez to wyciągnięciu od nas kasy. Adaptacyjne reflektory LED-owe, czy też laserowe zapewniają niesamowitą przewagę nad tradycyjnymi przednimi reflektorami na polu bezpieczeństwa i komfortu jazdy. W nocy możemy jeździć praktycznie cały czas na tzw. "długich" i nikogo nie oślepiamy, a co istotne - widzimy dalej w przód, widzimy sporo pobocza więcej, co pozwala m.in. wcześniej zobaczyć zwierzę przecinające nasz kierunek jazdy itd.

Kilka dni temu totalnie zaskoczył mnie Mercedes - zresztą to było impulsem dla napisania tego właśnie wpisu - swoim najnowszym pomysłem nazwanym Digital Headlights. Na czym polega idea tego wynalazku? Oprócz standardowej funkcji przednie reflektory pełnią również funkcję projektorów, które faktycznie wprowadzają nową jakość w dziedzinie jazdy samochodem, wprowadzają coś na kształt nowego języka komunikacji kierowcy i samochodu. W tym wypadku to nie marketingowy bełkot, tylko faktyczna innowacja. Oprócz wszystkich zalet reflektorów adaptacyjnych zobaczymy dzięki nim na jezdni przed samochodem wskazówki z nawigacji, podpowiedzą nam, który pas jezdni wybrać, przypomną o zbliżającym się ostrym zakręcie itd. Zresztą zobaczcie sami na czym to polega na poniższym materiale:



Możecie się nie zgodzić, ale w mojej opinii to faktycznie coś nowego i znaczącego. Nie mam też specjalnych złudzeń - tak wysokie skomplikowanie prostego jeszcze kilka lat temu podzespołu to istny horror dla następnych użytkowników takich samochodów bliskiej przyszłości. Nie wymienimy sobie już żaróweczki na drodze, ale patrząc na zyski to można to pożegnać bez wielkiego płaczu. Jest to - dla mnie - poważny argument "za" nowymi samochodami. Niemniej i tak nie zamierzam takowego nabyć:)