Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edsel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edsel. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 listopada 2018

PRAWDZIWY SZWAJCAR: 1959 Edsel Corsair 4-Door Hardtop


Witam. Cholera miałem nic nie pisać, ale znowu jest taka okazja, że po prostu nie ma opcji, żebym nie wrzucił wpisu o tym samochodzie. Zacznę od tego, że znałem to auto już wcześniej - było wystawione na sprzedaż w Nadarzynie. Co ciekawe samochód przypłynął do Europy w niezbyt dobrym stanie, a renowacją zajęto się już w Polsce, konkretnie to w East of Warsaw Garage z Mińska Mazowieckiego. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy Michał dał mi znać - biorę je, zapraszam na wizytę jak będzie już u mnie. Trochę trwało zanim dotarło do Wrocławia, ale w końcu jest i dziś rano mogłem w końcu zobaczyć go bliżej, a przede wszystkim - posłuchać. Potem byłem głuchy przez kilka minut - ale za to jaki szczęśliwy :) 



Nie wiem czy wspominać o historii marki, bo zapewne spora część z Was ją zna, ale to może tylko pobieżnie powiem, że Edsel B. Ford był synem założyciela koncernu i to na jego część nazwano tę markę. Chciałbym napisać, że syn miał wyższe zachcianki niż jakaś tam droga fura od tatka Henrego, więc zapragnał własnej marki, ale niestety to zupełnie nie te lata - kiedy zakładano markę obaj (ojciec i syn) już nie żyli. Wówczas koncernem rządził już syn Edsela - kolejny Henry Ford. Generalnie Edsel był kolejną luksusową marką koncernu Forda pozycjonowaną jako coś przyszłościowego i lekko ekstrawaganckiego. Jak łatwo się domyślić korzystał z dobrodziejstw koncernu - platformę i silnik są fordowskie, ale sporo części było charakterystycznych tylko do tego modelu. Marka nie utrzymała się długo na rynku - może z powodu dziwnej atrapy chłodnicy, która wszystkim przypomina wiadomo co, więc - na szczęście - nie muszę pisać co konkretnie. Upadli z hukiem zaledwie po trzech latach działalności (1958-1960) i wyprodukowaniu nieco ponad 118.000 aut, co jak na warunki amerykańskie nie jest jakimś specjalnie dobrym wynikiem. Corsair był robiony tylko w 1958 i 1959 roku, ogółem wyszło ich niewiele, a ten konkretny egzemplarz jest jednym z zaledwie 1812 sztuk z tego rocznika i tej wersji - 4-drzwiowy Hardtop. Dobra teraz najciekawsze - wrażenia. Kiedy przyjechałem do Michała pora była jeszcze wczesna, a auto zimne, mogłem zatem kontemplować tzw. zimy start. Doba, czyli budzimy sąsiadów. O dziwo na zimno auto chodzi tak sobie, coś jak... traktor. Dopiero jak się rozgrzeje to mruczy i ryczy jak na stare, dobre V8 przystało. Pod maską znajduje się 8 garów o łącznej pojemności 5,4 litra i mocy około 235 KM. Jeśli ten Edsel kojarzy Wam się z kubańskimi klimatami to jest w tym trochę prawdy - na pokładzie jest zamontowana pompa wspomagania hamulców od... Poloneza :) Skąd ten stan? Ten model prawdopodobnie nigdy nie miał fabrycznego serwa (może były jakieś wyjątki), a pompa od Poldona elegancko pasuje i daje radę - po mocniejszym wciśnięciu hamulca auto staje dęba. Nie sposób nie wspomnieć o charakterystycznym limonkowym kolorze auta. Niektórym będzie się podobać, niektórym nie. Mi ten kolor leży, bo dobrze pasuje do Edsela - to nie miał być kolejny nudny Cadillac, tylko coś bardziej ekstrawaganckiego - stąd wydaje mi się, że lakier pasuje do charakteru auta. Kiedy nim jechaliśmy oprócz świetnych doznań o charakterze dźwiękowym i wielkich bananów na twarzy trudno zlekceważyć fakt, że auto zwraca uwagę dosłownie wszystkich wokół - ptactwa lotnego, zwierząt gospodarskich, a nawet dzieci. 



Najbardziej w Edselu zaskoczyło mnie jedno - skrzynia biegów Mile-O-Matic, czyli niby dwubiegowy automat (tryb D i L), ale tak naprawdę to auto ma tylko jeden bieg do przodu! Nie ma potrzeby zbyt częstego sięgania po bieg oznaczony jako L (Low speed), auto spokojnie daje sobie radę na samym D w praktycznie całym zakresie prędkości. Wielkie wrażenie robi przednia panoramiczna szyba z charakterystycznymi dla tych lat zachodzącymi na boki auta krawędziami. 




Kiedy już zalogujecie się w środku w oczy rzucają się materiały - w przeciwstawienie do dzisiejszych aut, w których trudno znaleźć coś z prawdziwego metalu (zazwyczaj znajdziemy za to imitacje metali) tu ciężko znaleźć coś, co... nie byłoby wykonane z metalu. Zegary Corsaira to prawdziwy kosmos. Dobra - zdjęcia, a na koniec mam dla Was kilka krótkich filmików.



Klima wygląda jak dodatek - no i to słuszna myśl, choć jest to dodatek instalowany przez samych dealerów
Konkretne wzmocnienie częściowego słupka B - mimo to buda lekko pracuje
Poprzedni właściciel był pracownikiem Departamentu Obrony.To jakieś +100 punktów do ogólnej cyny
Ależ diabolicznie wygląda ten tył, a zwłaszcza klapa od bagażnika
Producentem jest MEL Gibson, skrót od Mercury - Edsel - Lincoln
Widzicie tę prostą listewkę na słupku C? Ciekawe, że nie dojechali nią do końca

Jedyna rzecz jaka mi nie do końca leży w tym aucie (oprócz felg) to klosze tylnych lamp - poprzedni rocznik miał je ładniej zaprojektowane



Obiecane materiały o charakterze głównie dźwiękowym:


poniedziałek, 27 marca 2017

Z WIZYTĄ: Muzeum Moskiewskiego Transportu


Witam. Dziś wybieramy się za granicę i to w nietypowym dla szrociaków kierunku, bo na wschód. Ukraina już co prawda była w postaci miksu z Krymu, ale samej Rosji jeszcze nigdy - no dobra teraz Krym to już część Rosji, ale nie wiem czy to liczyć. W każdym razie jakiś czas temu Michał podesłał mi sporo fajnych materiałów z Muzeum Moskiewskiego Transportu. Sporo tam rzecz jasna radzieckich i rosyjskich pojazdów (często prototypowych), ale wplątało się również nadzwyczaj dużo tych ze zgniłego, kapitalistycznego Zachodu. Nie ukrywam, że mam małą trudność z rozpoznawaniem samochodów z lat 30. i 40. zatem proszę o wyrozumiałość, jeśli popełnię jakiegoś byka i o ewentualne korekty w komentarzach.
Sądząc po samych zdjęciach muzeum jest takie trochę rosyjskie jeśli chodzi o klimat (przyznaję, że to bardzo odkrywcza konstatacja z mojej strony), a zatem panuje tam lekki rozgardiasz. Zapraszam na wirtualną wycieczkę po nim.

Zaczynamy ciekawa instalacją artystyczną z Zaporożcem 968M w roli głównej
To chyba jakiś Caddy
Caddy w liczbie pojedynczej
Caddy w liczbie mnogiej
W granatowym uwagę zwracają mega szerokie kapcie jak na tamte lata, a czarny Buick ma nietypowo podcięte przednie błotniki

A teraz kilka świętych zdjęć samych emblematów z tych limuzyn



Audi A8 D1 (Horsch)

O - to na pewno Buick

Adenauer (tu konkretnie W189)

Mój sąsiad śmiga takim Caddym
Edsel Citation z 1958 roku, czyli auto z ..... na przedzie

Giulietta
Isetta 300
Kącik angielsko-włosko-radziecki. Ciekawe połączenie. Z tej czwórki wybieram wyścigowego XJ-ta
Messerschmitt KR200
Moskwicz 2143 z 1988 roku
Moskwicz 2144 Istra z 1985 roku
Moskwicz 2139 Arbat z 1986 roku

Było Maserati Bora , a to jest WAZ 2121 Bora

Moskwicz S-1 z 1975 roku

Moskwicz 2150 z 1973 roku
GAZ-14 Czajka (tu konkretnie bardzo rzadka wersja bez dachu, czyli GAZ 14-05), a poniżej...
jego poprzednik, czyli GAZ-13 Czajka - auto wciąż dosyć rozpoznawalne w Polsce
968M w wersji pickup
Jak dla mnie najciekawszy eksponat - RAF 21A Volgabus "Afalina" z 1957 roku. To jakaś prywaciarska zmota, ale trzeba przyznać, że Mikrobus wyposażony w elementy Wołgi M21 jest nadzwyczaj interesujący
Kącik rajdowy

Moskwicz 3733 z 1991 roku