Translate

niedziela, 24 maja 2015

Z WIZYTĄ U: Targ przy młynie Sułkowice




Witam. Jak obiecałem ostatnio dziś wybrałem się na pchli targ na Młynie. Dla osób nie pochodzących z Wrocławia, lub okolic, przypomnę tylko, że to byłe Niskie Łąki. Lubię to miejsce z kilku względów. Po po pierwsze mieści się na terenie byłych Państwowych Zakładów Zbożowych i tłem dla całego targu jest imponujący poniemiecki budynek młynu, który zobaczycie na poniższych zdjęciach. Poza tym jest to miejsce typu - mydło i powidło. Można tu kupić naprawdę wiele zaskakujących rzeczy. Mało jest chińskiej tandety, dużo jakiś starych rzeczy z Niemcowni. Jeśli ktoś szuka dla kogoś oryginalnego/debilnego prezentu to tu na pewno go znajdzie. Po trzecie w końcu Młyn znajduje się bardzo blisko miejsca, w którym mieszkam i zawsze mogę sobie wyskoczyć w niedzielę po świeże wiejskie jaja. 
Samochodów nie odnotowałem zbyt wielu, ale jakieś tam się napatoczyły.




Hondowskie/Roverowskie 1.4 to chyba jedyny silnik montowany w Poldonie, który jakoś dawał radę

Brałbym wszystko




Stare aparaty - przy nich zawsze zatrzymuję się na dłużej

Klasyka - handel z kocyka


Nigdy nie kumałem tej fascynacji kolejkami
Wytworne



Można jeszcze spotkać takie fajne stare rowery, jak ten

Czy te dłonie nie są typowo męskie - a może właśnie o to miało chodzić? Wird
Stare reklama Maggi - brałbym
Dekielki z Poldona, klosz z Nysy,...



Prawdziwa sztuka nie boi się sąsiedztwa chochli i co to jest to drugie - cedzaka?

Jeśli podobają się Wam te klimaty to dużo więcej można znaleźć w reportażu Gazety Wrocławskiej o tu

niedziela, 17 maja 2015

Z WIZYTĄ U: Targ na Świebodzkim




Witam. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię chodzić na lokalne targi. Wielu kojarzą się źle - mi natomiast przypominają fikcyjne targi z Gwiezdnych Wojen - przepychające się w pyle tłumy różnych ludzi, zwierzęta, dziwne języki w tle, wszędobylskie mydło i powidło, jakieś dziwne stworzenia (to ostatnie to akurat może jednak nie).

Dziś wybrałem się z Olą na sławny niedzielny targ na nieczynnym już wrocławskim Dworcu Świebodzkim. Jak pośpiesznie obliczyłem nie byłem tam od jakiś 12-13 lat, więc byłem ciekawy jak to teraz wygląda. Generalnie z targów we Wrocławiu to preferuję ten na Młynie - tam jest więcej staroci i fajnych niemieckich śmieci. Na Świerzbie natomiast króluje głownie chińszczyzna ze wszystkimi jej zaletami i wadami. Poprzednim razem zakupiłem tam podróbę kurtki narciarskiej znanej francuskiej firmy, którą okazjonalnie użytkuje aż po dziś dzień (#nietakiepodróbystraszne) teraz jeno paczkę skarpet za 10 zeta. Ale ad rem - udało mi się nafocić kilka szrociaków (głownie busy), do tego zobaczycie jeszcze kilka zdjęć oddających klimat miejsca - typu przytulny Bar u Rycha.

Rozwalił mnie też pewien ciemnoskóry jegomość krzyczący: "Porsze zapraszam", co oczywiście bardzo skutecznie zwróciło moją uwagę:D

Tak więc fajnie, fajnie - polecam wycieczki do takich oaz polskości.



Gacie z wizerunkiem nagiej typiareczki z wężem na tyłku wygrywają wszystko
Nie było żadnych Kubot - to chyba jedyna zmiana w stosunku do mojej poprzedniej wizyty
Matrix dla całej rodziny



Wspomniany Bar u Rycha


Widać ktoś miał na sprzedaż naprawdę ciężki towar





Jeszcze mała anegdotka - jak zaparkowałem to od razu podszedł do mnie sympatyczny przedstawiciel mniejszości romskiej odziany w złoty zegarek i tego samego koloru oprawki. Rzucił, że to najładniejszy Baleron jakiego widział i wyraził chęć zakupu. Pogadaliśmy chwilę i poszliśmy dalej, jak wróciliśmy to już na nas czekał i przycisnął w kwestii odsprzedaży. Rzuciłem odczepne 12 koła, co skutecznie schłodziło jago zapędy. W rozpaczy zaoferował jeszcze zamianę na trochę przechodzone E34 i tak się rozstaliśmy.