Translate

sobota, 4 lipca 2015

Z WIZYTĄ U: IV Międzynarodowy Zlot Pojazdów Zabytkowych w Oławie 2015



Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie – po raz kolejny zamiast założyć wreszcie bloga, odbieram możliwość wypowiedzi red. Qropatwie. A że jest to dopiero raz numero dos i wspomniany wyżej osobnik przebywa obecnie w Krainie Wszelkiej Obfitości (czyt. Norwegii), przez co na ten temat wypowiedzieć się nie może, to już innksza inkszość.
Rok temu dowaliłem tekst tak długi, że urągał zasadom fotobloga. W tym roku (chyba) się streszczę, a i zdjęć będzie nieco mniej. Powód? Randomowość przybyłych samochodów. Na szczęście nie wszystkich, ale czy kręcą was tabuny pereł lalek FSO 125p okazja jak nowy jedynytakizobacz? No właśnie ];->

IV Międzynarodowy Zlot Pojazdów Zabytkowych w Oławie. To brzmi dumnie. I w istocie Oława nie ma się czego wstydzić. Poziom organizacji był dobry, atmosfera – wybaczcie, ale zajebista. Co więcej, w tym roku przyjechało grubo ponad 1 000 aut, co czyni ten event jednym z najbardziej wygrubaszonych w kraju (można panie Dutkiewicz). Wyciągnięto wnioski z zeszłorocznych błędów, a mianowicie ulokowania zlotu pod oknami mieszkańców w okolicy rynku. Impreza odbyła się w Miasteczku Ruchu, a faktycznie to tam gdzie dwa lata temu, czyli w parczku. Już na rogatkach miasta przyjeżdżających witały auta-drogowskazy, między innymi: Kraz, ZAZ 968M, FSM Syrena 105 czy też mikrosamochód z dumnie wyeksponowanym napisem „carabinieri” (ta, jasne ;-]) – świadczy to o pietyzmie i fachowości organizatorów w podejściu do tematu. Sami uczestnicy nie robili sobie żartów z przedsięwzięcia, w którym uczestniczyli, mianowicie nie było takich „perełek” jak Passat B3 rok temu. Choć trafiła się... Fiesta III. Ale o tym niżej. Zorganizowano wiele konkurencji, postawiono dla dzieci zamek dmuchany, zjawiła się obwoźna kuchnia, a wszystko to okraszone głosem Patryka Mikiciuka.

Z przykrością muszę skrytykować zagospodarowanie przestrzeni. Można było wydzielić jakieś sektory, a tak Santana stała wśród Skód typ 742. Czy mi to przeszkadza? Nie, ale widać było, że wpierdzieliłem się w towarzystwo jakichś klubowiczów ze Śląska. Trochę kiszka. Samo nawigowanie przez wolontariuszy było OK. Jeśli jesteś sam przeciwko bezładnej masie gapiów, to trudno wymagać, że zabawisz się w Mojżesza i ich po prostu „rozstąpisz”. Tłum był większy niż zeszłego roku, a to dobrze – świadczy to o renomie imprezy. Niektórzy z nawigujących nie ogarniali, że lewa strona nie ma pierwszeństwa, ale obyło się bez ofiar w ludziach i pojazdach. I tu rzecz o Fieście; panie na wjeździe były miłe. Aż za bardzo. Nie każde auto, które się napatoczy jest godne dostąpienia zaszczytu... inaczej: PASZOŁ WON!!!

I to by było chyba na tyle. Więcej grzechów nie pamiętam, przejdźmy zatem do środka wnętrza Jądra Ciemności, czyli innymi słowy galerii.

Najpierw Skody typu 742 dla Ojca Baldwina:





Oj brałbym (dop. red. Q.)


To też bym brał (dop. red. Q.)
Takiego Datsuna też (dop. red. Q.)

Pimp My Zastava Niestołowa
Niebieski Włoch na czarnych włoskich
Jakie śliczne zwłoki, proszę zapakować!
Ała
VW Classic Parts. Teraz to się cieszę, że nie udało mi się u nich nic kupić
Nuuuudaaaa...
Mina gościa bezcenna
Wrocław? Serio? o.O
Polonez w roli radiowozu milicji? Przecież nawet małe dziecko wie, że milicja miała tylko 125p, a za komuny ludzie chodzili w workach po ziemniakach. Na stos!
Nic się nie dzieje...
Zero akcji. Bardzo złe dialogi są
Przyjechał aż zza Wielkiej Wody z Wielkiego Jabłka, żeby dostać nagrodę za największą ilość pokonanych kilosów. Cwaniaczek. Skarbówka się powinna zainteresować skąd on ma to auto. I inne...
To jest Fiat. Tak, ja też nie mogę uwierzyć
Zabalował i przyfasolił...
*fapfapfapfap* o______O Zamieni się Pan za Santanę z silnikiem od nie wiadomo czego? Haha, żartowałem. Ale serio nie wiem z jakiego VAG-a on jest
Maj nejm is Glemp. Dejeden Glemp
Zsaperuj się i zapompuj z Acadiane
Nic specjalnego. Takie tam
Idzie wojna, więc tym jakże optymistycznym i jakże militarnym akcentem kończymy relację. Tschuss!


czwartek, 2 lipca 2015

PRAWDZIWA PATYNA: Fiat 125 Familiar



Witam. Z ostatniego Miksu Argentyńskiego zostawiłem sobie kilka zdjęć jednego auta, które chciałem pokazać osobno. Jest to już dosyć rzadko spotykane auto, a do tego takie, do którego możemy mieć trochę sentymentu. Samochód powstawał właśnie w Argentynie w latach 1972-1981 i generalnie był to włoski Fiat 125, ale jego tylna część podobno bazowała na naszym 125p kombi. Różnice są tylko dwie - kanciasta ramka tylnych drzwi i mocniejszy kąt pochylenia tylnej szyby. Wygląda to co prawda dużo lepiej niż w naszym 125p kombi, ale oba rozwiązania były droższe i mniej praktyczne.




Te same tylne lampy co w 125p kombi

niedziela, 28 czerwca 2015

NORWEGIA WITA





Witam po dłuższej przerwie. Jak już anonsowałem na FB wybyłem z kraju i skierowałem się w kierunku skrajnie północnym - czyli do Norwegii. Niestety tym razem nie pojechałem samochodem, więc nie zarzucę Was taką ilością zdjęć, jak rok temu. Mam tu co prawda służbówkę (a nawet dwie;), ale najbliższą okolicę mam już na tyle rozpoznaną, że raczej nie znajdę już nic ciekawego. Niemniej coś tam już udało mi się wypatrzeć. I tak np. wczoraj - jechałem sobie drogą, którą pokonywałem już pewnie kilkanaście razy i nagle widzę, że na wzniesieniu wśród traw i jakiegoś złomu prześwituje klasyczny mercedesowski Barok - czyli taka felga, dla mniej obeznanych. Wspiąłem się na skałki i zobaczyłem interesujący składzik trzech szrociaków w składzie: Mercedes-Benz C107 450SLC, Toyota Land Cruiser J60 i Mazda 626 GC. Wszystkie trzy praktycznie nie widywane na naszych drogach. Jedynie 107-ki pojawiają się na jakiś zlotach. Materiały na miks jeszcze zbieram, ale mam już kilka tłuściochów.