Translate

środa, 18 marca 2020

PRAWDZIWA PATYNA: Renault 4


Witam. Jeszcze zanim pandemia koronawirusa w Polsce rozpętała się na dobre to pojechaliśmy ze znajomymi w góry, do Sokołowska. Znajdują się tam przepiękne ruiny dawnego sanatorium ale oprócz fajnej architektury znalazłem tam również fajnego szrociaka - ładnie wrośnięte Renault 4. Na koniec jeszcze jedna fota ze wspomnianego sanatorium.





czwartek, 27 lutego 2020

Z WIZYTĄ: Stiftung AutoMuseum Volkswagen


Witam. Dziś mam dla Was naprawdę ciekawy wpis gościnny. Adrian wybrał się do Stiftung AutoMuseum Volkswagen i opisał najciekawsze znajdujące się tam bolidy.



Wolfsburg. Relatywnie niewielkie miasto (123 tysiące mieszkańców) w Dolnej Saksonii, które całym swoim jestestwem kręci się wkoło jego bijącego serca - zakładów Volkswagena. Tuż obok fabryki koncern ten postawił swoje przeszło 40-hektarowe miasteczko - Autostadt. Z punktu widzenia kogoś obeznanego z motoryzacją - kompletną klapę nie wartą swojej ceny. Jedyną liczącą się atrakcją jest VW Zeithaus Museum, gdzie w kilkupiętrowym pawilonie znajdziemy miks około 60 “designerskich ikon motoryzacji” z takimi hitami jak Bugatti Atlantic czy Tatra 87, aż po najpospolitszego Trabanta. Pozostała część kompleksu kompletnie bezużyteczna, chyba że nie masz co robić z pieniędzmi i zawsze chciałeś dostać pokój w pięciogwiazdkowym hotelu z widokiem na fabrykę, masz 60 lat, nosisz palto, wymięty berecik i w twoim rodzimym województwie nie ma ani jednego salonu samochodowego Skody lub też prowadzisz firmę remontowo-budowlaną i chcesz zobaczyć na co wymienisz swoje wysłużone T4 za 15 lat. Mój wewnętrzny Janusz z krwawiącym sercem pogodził się ze stratą 15 € za całodzienny wstęp.

Na otarcie łez za około połowę tej kwoty można ujrzeć prawdziwą perłę w koronie - Stiftung AutoMuseum Volkswagen czyli właściwe, fabryczne muzeum Volkswagena, mieszczące się 20 minut spacerem od opisywanego wcześniej gargantuicznego potworka. Z zewnątrz zupełnie niepozorny budynek przy Dieselstrasse kryje ogrom atrakcji dla każdego miłośnika zabytkowej motoryzacji. Zwiedzanie rozpoczynamy od całej alei pełnej Garbusów maści wszelakiej, od najwcześniejszych modeli produkcyjnych, przez ostatnie seryjne egzemplarze, na prototypach i pojazdach specjalnych takich jak Garbus-balon czy jeżdżąca ażurowa ozdoba kończąc. Własny spory kącik mają też Transportery i Golfy, a całość licząca grubo ponad 100 samochodów poprzecinana jest ciekawymi prototypami, których nie zobaczycie nigdzie indziej. Jedynym mankamentem są opisy wyłącznie w języku niemieckim. Poniżej prezentuję zaledwie część co ciekawszych muzealnych egzemplarzy.

VW Hebmüller Käfer Polizei. Wersja opracowana na potrzeby niemieckiej policji przez niewielką nadwoziownię Hebmüller and Sohn.
Oettinger 1303 Breitbau. Mierzący 2,2m szerokości Garbus z sześciocylindrowym bokserem Porsche o mocy 225 KM.
To tylko wiklinowy Garbus - możesz przewijać dalej.
Hubers H2-09. Ostatni z dziewięciu niewielkich roadsterów na bazie VW zbudowanych zbudowanych przez Janniego Hubersa z pomocą Colina Chapmana z Lotusa.
Kafer Ovali Taxi Long. Jeden z 50 egzemplarzy wersji taksówkowej przedłużonej o 25cm przez firmę Rometsch.
VW EA128. Prototyp luksusowego sedana z silnikiem z Porsche 911 zbudowany z przeznaczeniem na rynek amerykański.
Ghia Aigle Coupe. Garbus z nadwoziem autorstwa słynnego Giovanniego Michelotti, wykona przez szwajcarski odłam spółki Carrozzeria Ghia - Ghia-Aigle Suisse.
Rometsch Lawrence. Kolejny projekt firmy Rometsch, tym razem coupe na budowę którego potrzeba było 1200 roboczogodzin.
EA 47-12. Dwunasty z piętnastu prototypów następcy Garbusa zbudowanych w latach 1953-1956.
T1 NEAG. Wóz strażacki szybkiego natarcia budowany na potrzeby zakładowej straży pożarnej zakładów NEAG.
VW Basis Transporter. Niesamowicie prosty dostawczak z silnikiem z przodu zbudowany na potrzeby rynków wschodzących takich jak Meksyk, Filipiny czy Indonezja.
EA97. Projekt następcy Garbusa porzucony jako pozycjonowany zbyt blisko równolegle rozwijanego projektu VW Typ 3. Na jego podstawie zbudowano VW Brasilia.
ESVW1. Zaprojektowany w celu ochrony pasażerów przed śmiertelnymi obrażeniami w wyniku zderzenia czołowego z prędkością do 50 km/h, wyposażony w samonapinające się pasy kolanowe i barkowe.
EA276. Jeden z prekursorów Golfa, to właśnie z tego projektu zapożyczono pomysł na silnik z przodu i nadwozie hatchback.
EA272. Projekt następcy VW Typ 3, porzucony na rzecz Passata bazującego na modelu Audi 80.
Passat B1 GTI. 110-konny projekt usportowionego Passata. Na jego produkcję nie zgodził się prezes VW Toni Schmücker ponieważ wg niego Passat kojarzyć miał się z luksusem.
Scirocco Bimotor. Szalony projekt VW Scirocco z zamontowanymi dwoma silnikami o pojemności 1.8l. Od zera do setki przyspieszał w 4,5 sek.
Jest też polski akcent! Już słyszę te opowieści przy wodzie ognistej - ej szwagry opier... moją starą B2-kę do Muzeum Volkswagena! Wszyscy na to - nie pierd... Andrzej, lepiej polej (dop. red.)
Lamborghini “Chiron”. Projekt stażystów Volkswagena, napędzany silnikiem W12 zlepek części pochodzących m.in. z Phaetona, Golfa czy Passata CC. A także Żuka (dop. red.)
Ecoracer. Projekt małego roadstera napędzanego 1.5litrowym dieslem o mocy 136 KM spalającym średnio 3,4L/100km.
Vario II. Pickupo-cabriolet autorstwa szwajcarskiego studenta z dachem obejmującym tylko przedni rząd siedzeń, prawie jak Felicia Fun.
CC1. Zaledwie 440-kilogramowy prototyp autka, które w założeniu miało spalać zaledwie 2l/100km przy prędkości 100 km/h.
Tego nie wolno było fotografować więc udawajcie, że tego nie widzieliście.
Vario I Próba stworzenia plażowego funcara na bazie Golfa. Chyba się udało, bo mam fun jak na to patrzę (dop.red)
Chicco. Prototyp zbudowany w celu zbadania nowej koncepcji montażu nadwozia i wyjątkowo zwartej konstrukcji w celu ograniczenia kosztów produkcji.
Student. Mierzył 3,13 m długości, miał pod maską silnik 1,1 l R4 49 KM i przód, który zainspirował stylistów w czasie tworzenia Passata B3.
Corrado Cabrio. Fabryczny kabriolet na bazie Corrado opracowany przez Karmanna.
Niemcy wyraźnie pozazdrościli nam wycieczkowego Jamnika kabrioleta.
Noah. Najlepiej zabezpieczony minivan w historii. By móc go odpalić system EYE-TRACT porównywał głos, odcisk palca i skan siatkówki oka właściciela. Niestety przed wyciekami oleju już go nie zabezpieczyli (dop. red.)



Wszystko. Przy okazji zapraszam na Flickra Adriana gdzie znajdziecie naprawdę całą masę zdjęć samochodów jakie napotkał na swojej drodze. Ma tam już chyba wincyj zdjęć fur niż ja. Gad demyt.