Witam. Jakiś czas temu zgłosił się do mnie Kuba i podesłał materiały na miks belgijsko-portugalski, który mogliście
podziwiać tutaj. Przy okazji zapowiedział, że dośle też materiały z Monachium.
Założyłem, że pewnie będą to zdjęcia z muzeum BMW, lecz na szczęście okazało
się, że były to zdjęcia z ulic Monachium. Kiedy zaczynałem je pierwszy raz przeglądać to
ponownie założyłem, że zobaczę tam głownie auta produkcji niemieckiej. Po raz
kolejny - na szczęście nie. Zapraszam na bardzo tłusty i zróżnicowany miks.
"M" na przedzie to nie tylko wyróżnik mocniejszych Bet, ale także początek blach aut zarejestrowanych w Monachium
Taki tam dupowóz
No fajnie, fajnie, ale mi bardziej go gustu przemawia egzemplarz z Topacza
Śliczności - spór o to, która wersja jest piękniejsza (przedlift, czy polift) uważam za problem nierozstrzygalny
Jakoś ostatnio zaczęły mi się podobać Świniaki
Renault Estafette też mogliście zobaczyć w Topaczu, acz w trochę gorszm stanie niż tu widoczny egzemplarz
Jakby przed chwilą wrócił z jakiegoś rajdu
Cieszy mnie ten widok - nawet kolor zbliżony do mojego Gala
Coś dla Basisty - wtedy wejdzie dużo, dużo basów
Wygląda zaskakująco dobrze
Jest i polski akcent, choć zaraz będzie jeszcze jeden
Coś mi tu śmierdzi
Aston DB Mark III w kabriolecie (1957-1959) z silnikiem konstrukcji naszego rodaka. Rzadkie auto - wyprodukowano bowiem zaledwie 84 sztuki!
Witam. Z wielką radością w tym roku ponownie mogłem Was zaprosić na wystawę szrociaków na terenie MotoClassic Wrocław. Podobnie jak w ubiegłym roku temu najpierw zacznę od tego, co chyba my - fani aut lekko zgruzowanych - lubimy najbardziej, a pełną relację możecie zobaczyćTUTAJ.
Na miejsce przyjechałem już trochę po 8. Chciałem porobić zdjęcia i filmiki, kiedy na miejscu jeszcze nie ma ludzi. Do palety aut, jakie można było zobaczyć podczas poprzedniej edycji dołączyło kilka nowych (czyli starych). Klasycznie już dobór samochodów to po prostu ekstraklasa - od wielu osób słyszałem, że szrociakowy kącik był najciekawszy z całej imprezy.
Nie będę ukrywać, że miałem pewne obawy co do bezpieczeństwa eksponatów, choć - na szczęście - okazały się one przesadzone. Ludzie w tym roku robili znacznie mniej głupich rzeczy. Od początku miałem też do pomocy Piotrka, któremu jeszcze raz bardzo dziękuję za poświęcony czas, choć doskonale wiem, że jarał się tym wszystkim tak samo jak ja i stałby tam nawet w nocy. Fajnie też było poznać te kilka osób, które wygrały wejściówki. Dobra zdjęcia.
Pomimo, że w tym roku na
szrociakowym stanowisku był względny spokój to trafiło się kilku
"specjalistów". Zresztą zobaczcie sami: