Translate

wtorek, 17 września 2013

10 kroków do zrobienia z Balerona straszydła, czyli jak spieprzyć Mercedesa W124



Witam. Dziś zajmiemy się czymś trochę innym niż zwykle, choć luźno powiązanym z tematami jakimi zazwyczaj się zajmuję. Mercedes W124 to żelazo które ciężko zepsuć - niestety naszym rodakom często się to udaje. Wszyscy czytelnicy szrociaków chyba wiedzą, że Balerony to auta, które bardzo lubię, cenię, a nawet użytkuję. Tym bardziej denerwuje mnie kiedy widzę jak to Polacy potrafią je strasznie "zwieśniaczać". Co najśmieszniejsze spora grupa ludzi zbrzydza sobie auta za własne pieniądze i na własne życzenie! Kij z tym jak ktoś kupił samochód, który jakiś łepek już wcześniej sobie "upiększył" chcąc najwidoczniej pokazać innym jaki to on ma zły gust. Ktoś powie - jakie ja mam kompetencje żeby to oceniać. Opowiem pytaniem - jakie ktoś ma kompetencje, żeby poprawiać fabrykę? Jak śmie poprawiać niemieckich wąsatych i brodatych inżynierów w koszulach, po dobrych studiach inżynierskich z kilkunasto/kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Ludziom zupełnie brak pokory, jest tylko ta nasza osławiona polska ułańskość.

Dobra rada od Wujka Szrociaka: Jeśli linia W124 jest dla Ciebie mało sportowa to sprzedaj go i kup sobie np. E34. Spojlerami nie zrobisz z Balerona Ferrari! Tym bardziej, że moim zdaniem nie ma drugiego takiego auta jak W/S/C124, które aż tak źle znosi jakiekolwiek próby poprawiania fabryki.

Żeby nie być gołosłownym zobaczymy co polskie gołowąsy potrafią zrobić z Baleronami. Najczęstszy przypadek to chromowane nakładki na nadkola, których głównym zadaniem jest ukrywanie rdzy na rantach nadkoli. Poza tym zupełnie nie rozumiem jak można to uznać za ładne (to kolejne kryterium wyboru) w aucie produkowanym na przełomie lat 80 i 90tych: 

Tu obserwujemy aż 3 punkty zwieśniaczenia razem: nakładki, niedopasowane chińskie felgi i wielką gwiazdę na masce, żeby wszyscy widzieli co to jest. Ja wiem - cyklop
Gwiazda z przodu, gwiazda z tyłu to i musi być z też gwiazda z boku


Oj rdzawka najwidoczniej ucieka już z chromowego ucisku
W durnowatych przeróbkach królują zwłaszcza właściciele C124. Jako jednostki wysoce indywidualne (tylko w ich własnym mniemaniu rzecz jasna) muszą wyróżnić się czymś więcej niż tylko 2 furtkami w Baleronie. Stąd też często spotykane kierownice wydłubane z kawałka topoli i pomalowane lakierobejcą, czy tapicerki ze skóry węża, tudzież nietoperza.

Ale jaja - kierownica z kutra z odciętym ramieniem! Na pranie i naprawę tapicerki już nie starczyło kasy...

Jednak moja ulubiona przeróbka to upodobnienie przodu C124 do C126/R129 poprzez takie niezbyt udane szczepy. Zastanawiam się często co się dalej dzieje z tymi biednymi SECami którym ukradziono twarz - przeszczepiają im front od Belerona?


Zawsze z uwagą kontempluję te niezgadzające się linie maski i atrapy
Taka rzeźba prędzej czy później kończy sie tak:


Najnowszy trend to tak zwane "wybałusze". Właściciele takowych egzemplarzy montują do poczciwych Baleronów lampy które pasują do nich jak oko do dupy ale a propos dupy to ma to głębszy sens. Otóż mniej pojętne białogłowy mogą pomylić takiego W/S/C124 z W210 albo nawet W211 i mieć jego właściciela za bogatszego, a zatem potencjalnie atrakcyjniejszego. Tak to działa panie i panowie - wyjaśniam ludzi. Szrociaki uczą.

Mamo, on się na mnie paczy...
i to samo ale na starym przodzie
Kolejne dziwne lampy to cleary, tu w połączeniu z nakładkami i chińskimi felgami:

Baleron wygląda z tymi lampami jakby przedawkował narkotyki. Albo nie - jakby płakał

Naprawdę nie dziwię się, że niektórzy mają później te auta za typowo cygańskie. Zobaczcie jakie kierownice ludzie potrafią włożyć do Beleronów, na początek mój osobisty numer jeden:

Star Trek Edition
Kierownica z działu tuningu z Tesco

Tak wiem - ale i tak wygląda nędznie. Chłopinki jak zobaczą metkę Nardi, albo Momo to z miejsca dostają małpiego rozumu, następuje zanik poczucia jakiegokolwiek gustu...
Zwróćcie uwagę na podłokietnik. Zresztą nie tylko - jest tu wiele innych "kwiatków"
Klasyczny przykład przedobrzenia. Mama nie mówiła, że co za dużo to niezdrowo?

Innym ciekawym zjawiskiem dotyczącym wolantów jest obszywanie kierownicy skórkami po parówkach i kaszance w celu ukrycia mocno wytartej kierownicy:


Tu jakiś mistrz obszywania podziałał. Kiera zrobiła się tak gruba, że nie sposób jej objąć
Ludzie jak ktoś Wam odwali taką kaszanę to zerwijcie to w cholerę i nie płaćcie za to! Jednak dla niektórych chęć ukrycia wysokiego przebiegu ich egzemplarza jest silniejsza niż względy estetyczne

Ależ koleżka poszalał

Pamiętaj gołowąsie, jak chcesz upiększyć Mercedesa W/S/C124 to zrób mu remont blacharski, mechaniczny, dobierz ładne koło i już będzie bardzo dobrze - takie auto będzie robić wrażenie. Cała reszta to tylko zbędna tandeta. 
Podsumowując W/S/C124 nie jest zwykłym autem - to samochód instytucja. Nie róbcie mu zatem takich haniebnych rzeczy...


PS. Tutaj można zobaczyć, co ludzie robią z BMW. 


41 komentarzy:

  1. Matko Bosko Kochano.

    Choć nic nie przebije C124, które upolowałem w Zamościu. Najgorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem trochę za duża dawka tego wszystkiego jak na jeden raz.
      A masz jeszcze jego fotę - wtedy postraszmy ludzi jeszcze bardziej;)

      Usuń
    2. Mam, ale trzeba chwilkę z tym poczekać. Dam Ci cynk co i jak :-)

      Usuń
    3. Jest na Złomniku. Ten z przodem od SLK. Matko Bosko Kochano.

      Usuń
    4. Widziałem, jest przenajstraszniejszy. Szkoda, że nie podesłałeś mi wcześniej to wrzuciłbym do artykułu jako "ozdobę". Choć jak dla mnie to nic nie przebije tego czegoś na końcu posta.

      Usuń
  2. Jak widze te chińskie felgi to mi się chce rzygać ... one zresztą tak wyglądają jak by się chiński garncarz zrzygał na koło garncarskie i z tego inspiracje czerpał ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym faktycznie jest, zwłaszcza te na pierwszej focie. A inne często wyglądają na ulepione z plasteliny.

      Usuń
  3. Co do pierwszego obrazka.
    Naprawdę wiele merców zarówno 123 jak i 124 ma takie grile z wielką gwiazdą. Nie wychodziły one w jakichś wersjach tak fabrycznie? Czy może było to akcesorium tuningowe z lat młodości tych aut? Bo nie jest to na pewno jakiś ostatni krzyk mody, raczej jest na mercach odkąd pamiętam.

    Z kolei klasyczny przykład przedobrzenia...
    Widać, że ktoś pojechał po całości, wybitnie nie trzymając auta w serii, ale robiąc wszystko od A do Z, tak jak mu się podobało. Tuning jest tuningiem i jeśli tylko wykonany z głową i konkretnym planem to ja to doceniam, niezależnie czy podzielam gust właściciela czy też nie. : )

    Z resztą rzeczy się zgadzam, sam miałem dwa W124 i za jakiś czas planuje posiąść kolejnego. Oczywiście w oryginale [o ile znajdę jeszcze takiego].

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Występuje to od dawna - to racja. Niemniej duża gwiazda w atrapie jest czymś w rodzaju tuningu z epoki. Nigdy ani W123 ani W124 nie miały czegoś takiego. Od zawsze na Meśkach był jasny podział - modele standardowe (jak np. W124) miały mały celownik na atrapie a modele powiedzmy sportowe (jak np. R129) miały dużą gwiazdę ulokowaną na osłonie chłodnicy i brak małego celownika na atrapie. Dopiero ostatnio MB wyłamał się z tej zasady jak pokazuje choćby nowa C klasa (W204), gdzie masz do wyboru umiejscowienie gwiazdy. Podsumowując kiedyś taki zabieg był czymś w rodzaju przyklejenia sobie znaczka M Power na zwykle BMW:)
      Co go drugiej kwestii to ja zawsze oceniam wynik, efekt pracy a nie jej nakład, bo to nie on się ostatecznie liczy. Ktoś może włożyć dużo pracy w zamianę swojego auta na jeżdżąca kupę - czy mamy to z automatu uwielbiać i szanować. Moim zdaniem nie;) Oczywiście szanuję czyjeś umiejętności ale to dwie osobne sprawy.
      Liczę udanych poszukiwań zdrowego Balerona. Na szczęście większość jest jeszcze w oryginale. Pozdrawiam

      Usuń
    2. PS. Ostatnio zaobserwowałem, że część znajomych mi osób, które generalnie znają się na motoryzacji nie wiedziała, że np. te chromowane nakładki na rantach błotników nie występowały w oryginale np. w W123. Dlatego trzeba trąbić o takich rzeczach, żeby to nie poszło w zapomnienie. Później patrzy się na te straszne ślubne W123, czy W115 i człowieka szlag trafia jak widzi opis "auto w pełni oryginalne".

      Usuń
    3. 'Ulokowanie gwiazdy' jest to zgrabnie ująłeś jest uzależnione od wersji samochodu - Elegance ma gwiazdę stojacą i pełny grill, natomiast avantgarde ( wersja stylistycznie usportowiona, ale także z inną charakterystyka zawieszenia ) posiada dużą gwiazdę w grillu.

      Usuń
  4. tego nie można nazwać inaczej jak tylko beszczeszeniem !

    OdpowiedzUsuń
  5. Mercedesa z 23 zdjęcia byłem oglądać osobiście w Mikołowie.. i jest to kompeltny dramat.. Silnik nie ciągnie.. podsufitka odpada, wiele elementów wnętrza jest zepsutych.. klima jest całkowicie niesprawna a bagażnika nie da się otworzyć bo ktoś go zgwałcił śrubokrętem.. ogólnie po drugiej stronie ma walnięte oba zderzaki przód i tył.. ach szkoda gadać.... :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowe - ktoś miał kasę i czas, żeby udziwnić furę ale na zapewnienie jej podstawowego, dobrego stanu technicznego to już nie bardzo. Do tego jeszcze te koła - niezbyt dobrze dobrał profil opony:)
      Za w miarę dobre C124 trzeba dać minimum dychę. Wszystko poniżej zazwyczaj wymaga dużych nakładów.

      Usuń
  6. Uśmiałem się. Treść i niska wiedza płynąca z niektórych komentarzy (oszczędzę Wam) dodatkowo utwierdziła mnie w przekonaniu o potrzebie napisania tego posta. Napiszę jeszcze raz - te dziwne przody w C124 to rzeźby, nigdy takie coś nie wychodziło z fabryki. Bruno Sacco chyba by oszalał na ten widok:) Oprócz fanatyków lepiących takie dziwolągi w garażach robiły to ówcześnie też zewnętrzne firmy typu Boschert, Lotec, CDS czy Expression oferując już przerobione auta jak i bodykity. To że ktoś widział takie auto w połowie lat 90tych i wyciąga na tej podstawie wniosek, że to musi być oryginał świadczy tylko o brakach w logice - to do kovalnego, czy jak mu tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy, że...cenzura? ;-)
      Dobrze wiedzieć, że niektóre "atrybuty" to nie oryginały. ALE! jak patrzę na "przedobrzonego" to sobie myślę, że jeśli oryginalna tapicerka była zniszczona (lub kolor "z dupy", a kiedyś można było wybierać - dziś tylko czarny/szary/biała skóra) to ten element jest zrobiony całkiem sensownie. Reszta rzeźby - rzyg!

      Usuń
    2. Dobrze jest posłuchać kogoś kto się na tym zna. Sam szukałem dla siebie grubasa, ale z czasem odpuściłem. Za dużo lepianek.
      Teraz pytanie do znawcy czy ten grill to również podróba?
      http://pokazywarka.pl/kg4mni/

      Usuń
    3. To jakieś akcesorium tuningowe określane mianem atrapy Avangard. Różni się czarnym, a nie szarym środkiem i zazwyczaj kiepską jakością wykonania. MB faktycznie różnicował te atrapy w zależności od wersji ale dopiero w przypadku nowszych modeli, czyli od W202 i W210 w górę.

      Usuń
  7. Kovalny zdaje się być osobą obdarzoną niezwykle szczodrze głupotą pomieszaną z poczuciem wyższości. Rozkminił Datsuna Sunny i jest przekonany, że Pana Boga za nogi złapał...

    OdpowiedzUsuń
  8. Apeluję o więcej takich edukacyjnych postów i w ogóle więcej postów ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Uważam,że do tych nakładek nie do końca się trzeba czepiać z bardzo prozaicznej przyczyny.Koszt naprawy 4 nadkoli (reperaturki+błotniki+lakierowanie) to jakieś 1,6-2tys.zł.Koszt nakładek to 200zł.Nie wiem tylko dlaczego wszyscy upierają się w chromach.Można kupić takie nakładki matowe i polakierować pod kolor auta.Nie wygląda to mocno źle:) Oczywiście to tylko moja subiektywna ocena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak ale zauważ, że z reguły te koszty nie są tak wysokie jak piszesz, bo rude nie atakuje Ci od razu wszystkich 4 nadkoli tylko jedno ew. dwa a koszt ich naprawy to wtedy kilka stówek (potrzebujesz tylko reperaturki, nie błotnika) w zależności od etapu na jakim jest rdza. Im wcześniej się to zrobi tym koszty są mniejsze. Jak rdza jest mocna to już nawet nakładki nie pomogą, bo nie ma ich do czego przytwierdzić. Poza tym ja bym już wolał jeździć z rdzą na wierzchu i zbierać na remont tych nadkoli niż naklejać te nakładki. To żadna oszczędność bo w tym czasie coś co było tylko małym nalotem czy rdzą przeradza się w poważną korozję. Najlepiej to po prostu dbać o nadkola, raz do roku czymś je tam pomazać i tyle.

      Usuń
  10. Patrzę na te zwieśniaczone mercedesy i (kurczę) prawie wszystkie mi się podobają (z zewnątrz, wnętrza nie bardzo). Ładne są, gdybym nie wiedział, że to domowe przeróbki, pomyślałbym, że to projekty fabryki.

    No, nie czepiajta się chłopaki!
    Pozdrawiam. Katejot666

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo starsze Merole są generalnie ładne i eleganckie. To co Ci się zapewne podoba to ten ich pierwotny blask zaburzony jednakże przez te wszystkie niepotrzebne dodatki. Elegancja gryzie się z tym - trzeba to odfiltrować.
      Pomijając wątki edukacyjne to muszę się czepiać, żeby pewne grupy wiedziały, że robią źle, że mogą zostać za to wyśmiane itd. Może to ich choć w jakimś małym stopniu przyhamuje. Jak nikt nie będzie krzyczeć to za jakiś czas nie zostaną już żadne oryginały i co wtedy? Taka moja, trochę idealistyczna rola. Pzdr

      Usuń
  11. jesusbuiltmyvolkswagen19 października 2013 20:27

    Popularność przedziwnych sterów jest prosta: zapewne każde z tych aut miało odpaloną poduchę. Z drugiej strony oryginał pasuje doskonale do tankowca.

    OdpowiedzUsuń
  12. Artykuł mocny, jednak na początku trochę poleciałeś z e34, jest to tak samo kultowy model jak baleron, tyle że parę lat wcześniej został przeleciany przez wieś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. Z tym, że chodziło mi raczej o to, że ma bardziej rasową sylwetkę i to wyjściowo, nie wymagającą żadnych przeróbek.

      Usuń
  13. Święta racja - w końcu ktoś to głośno powiedział ( tzn. napisał;) Też nie mogę patrzeć na to co ludzie wyprawiają ze swoimi Mercedesami.
    Będę zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Star Trek Edition wymiata, a może ona miała być odwrócona o 180 stopni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak jest to fest zasłania zegary więc być może - głupota ludzka nie zna granic:D

      Usuń
  15. Mocne, z humorem i z wiedzą. Dobrze, że powstają takie "demaskatorskie" teksty. Może to chociaż trochę otrzeźwi ludzi. Merole są spoko ale tylko w oryginale a te wszystkie przeróbki robione przez właścicieli są śmieszne - myślą potem, że są fajni czy co?

    OdpowiedzUsuń
  16. Haha - trochę mi żal tych luzerów, którzy muszą obładować Balerona plastikiem żeby się dowartościować. Szkoda samochodów.

    OdpowiedzUsuń
  17. 1. Maski z szeroką atrapą występowały jako element tuningowy od D&W bodajże i miały przetłoczenia na masce idące tam gdzie powinny, czyli do krawędzi atrapy, co nie zmienia faktu, że mnie się nie podobają.
    2. W moim pierwszym Mercedesie (W201) zmieniłem kierunkowskazy na białe... po roku wróciłem do pomarańczy, bo doszedłem do wniosku, że Mercedesa się nie tunninguje, ale do tego trzeba dorosnąć.
    3. Jak około 2008 szukaliśmy z Tatą W203 dla niego trafił się dość w miarę ładny, tyle, że miał w miejsce oryginalnych ksenonów wsadzone TYCe wyglądające jak polifty. Gość miał oryginalne, ale bardziej mu się takie podobały. Jako, że w miarę rozwoju rozmowy okazywał się coraz większym cytryno-gumniaczym handlarzynom powiedziałem mu, że w swoim pierwszym MB też zmieniłem migacze, ale potem wróciłem do oryginałów, "bo do tego, że Mercedesa się nie tuninguje trzeba dorosnąć". Gość był jakąś dekadę starszy ode mnie.
    4. Kierownice to materiał na osobny wpis jak chodzi o Mercedesa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszne podejście:) Meśki są zbyt eleganckie na jakieś zbędne poprawki. Zawsze porównuję to z dobrze ubranym facetem, który nagle wymyślił sobie, żeby założyć na szyję gruby, złoty łańcuch - nie tędy droga. Poza tym są też aspekty pragmatyczne. Dużo łatwiej znajdziemy amatora na egzemplarz bliski oryginałowi, niż na jakąś rzeźbę.

      Ja akurat w swoim W124 mam białe kierunki. Już tak kupiłem i nie zmieniam tego, bo z moim kolorem lakieru zaskakująco dobrze się to komponuje. Ale już np. do srebrnego po prostu muszą być "marchewy", bo białe wyglądają zbyt blado.

      Usuń
  18. A znacie temat stence? albo simply clean? czasem przeróbka to jedyna forma ratunku przed zapomnieniem, nie popieram tych kosmicznych modyfikacji ale obejrzyjcie na yt filmy ze zlotu cult style..

    OdpowiedzUsuń
  19. Za każdą chujową modyfikacje właściciele tych biednych miśków powinni być karani. Sam zmieniłem tylko felgi na oz 15 cali z rantem. Lakier 122m czyli taki myszkowaty szary. Kupiłem z białymi kierunkami i jakoś przyzwyczaiłem się do tego chociaż już kupiłem jeden kierunek helli a drugi okazał się Boscha sprzedawca mnie oszukał i szukam drugiej helli i wracam na marchewy

    OdpowiedzUsuń
  20. Co do przodu sec-a - wydaje mi się, że żadnoc126 nie ucierpiało przy tych przeróbkach - jest jeden prozaiczny powód... c126 ma maskę (i tylną klapę) z aluminium... nie jestem materiałoznawca ale połączenie stałe blachy i aluminium jest chyba nie możliwe - jeszcze się chyba taki nie urodził co by to pospawał razem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne - to z C126 to licentia poetica z mojej strony celem wyśmiania samego podejścia.

      Usuń
  21. Przedostatni jest całkiem całkiem, pewnie Koenig dla autora to również wiocha a tapicera tylko w kratę?
    https://www.carsbase.com/photo/Koenig-Mercedes_Benz_E_Class_Coupe_(C124)_mp143_pic_106320.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdumiewa mnie jak bardzo podatni na sugestię są ludzie. Dla grupy osób, które nie potrafią odizolować się od tego nawet zwykła kupa z wsadzoną weń metką z napisem Koenig, Carlsson itd. będzie z automatu czymś wspaniałym. Nie drogie dzieci - samodzielnie myśląca jednostka, odporna na wpływ marketingu powinna wiedzieć, że wieśniacko przerobione auto, choćby nie wiem jak niszowe, drogie i wyróżniające się nie jest niczym pożądanym. Wręcz przeciwnie - jest drogim, niepotrzebnym światu śmieciem służącym nabicu kasy na naiwnych ludziach.

      Tapicerka? Każda jaka jest w oryginale jest spoko. Kratę akurat najmniej lubię, ale i tak jest o niebo lepsza niż obszycie wnętrza jakimś badziewiem.

      Usuń