Translate

wtorek, 15 lipca 2014

PRAWDZIWA PATYNA: Hillman Imp



Dziś mam dla Was pełnordzawego i pełnosprawnego szrociaka, czyli coś co lubię najbardziej. Samochód spotkałem kilka miesięcy temu na zlocie w Bristolu i muszę przyznać, że w towarzystwie tych wszystkich wypucowanych klasyków wyglądał bardzo oryginalnie i wręcz odświeżająco. Na początek kilka podstawowych danych, a potem już będziemy mogli rozkoszować się tym złomkiem o ciekawych kształtach. Imp był produkowany w latach 1963-1976. Najciekawsza cecha to silnik umieszczony z tyłu - 0,9 litra o mocy 40 KM. Natrzaskali ich prawie 450.000 sztuk, czyli całkiem sporo, choć ta liczba trochę blaknie, jeśli porównamy ją z bezpośrednim konkurentem jakim był Mini. Imp nie przyjął się tak dobrze jak ono - być może z powodu konstrukcji, która nie była tak nowoczesna jak u konkurenta. 

Dobra - koniec suchych faktów, czas przyjrzeć się bezbłędnej stylówie tego egzemplarza.

Naturalny mat + power tape + rdza + el. blacharskie w innym kolorze = dobry szrociak
Jak widać - tylna szyba jest uchylana, ułatwiając dostęp do zgromadzonych z tyłu skarbów





Na tylnej kanapie było wszystko - łącznie z zapasowym silnikiem!



7 komentarzy:

  1. Świetny! Nie jeździłbym, ale i tak mnie się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ paskudny... to znaczy fajny... to znaczy okropny... to znaczy auto fajne, ale wolałbym przejechać się mniej zapuszczonym egzemplarzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej zapuszczony nie był by już tak zajebisty:)

      Usuń
  3. Zaje....fajny pomimo że doje....chany, idealny byłby na Nity czy coś w podobie. Chociaż raczej nie ma nic w podobie do Nitów. Tylna szyboklapka mózgoskrętnie obłędna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć nie przepadam za anglicyzmami to tego Impa mogę określić jednym słowem:
    BADASS. Albo "złodupny", jak kto woli. Innymi słowy - jeździłbym. Nawet takim zapuszczonym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nawet - tylko wyłącznie takim zapuszczonym. Te idealne nie mają tego charakteru i tej specyficznej klasy:)
      Wciąż żałuję, że nie kupiłem tej zajechanej w 3 dupy 115tki, która była w relacji z OldtimerBazaru.

      Usuń
  5. Art ma rację, NA NITY GO!

    OdpowiedzUsuń