Translate

wtorek, 21 sierpnia 2018

Z WIZYTĄ: MotoClassic Wrocław 2018



Witam. Tegoroczny MotoClassic Wrocław już za nami - najwyższy więc czas na relację szrociaków. Po raz kolejny mogłem się przekonać, że MCW2018 to czołowa polska impreza związana z klasyczną motoryzacją, ale - rzecz jasna - nie tylko tą sprzed lat. MotoClassic Wrocław to prawdziwe święto motoryzacji - każdy znajdzie tu coś dla siebie  i nie są to puste słowa. Wszystko jest znakomicie zorganizowane, samochody stoją na wysokim poziomie, rewelacyjne jest też i miejsce - Zamek Topacz wraz z otaczającymi go terenami zielonymi i rekreacyjnymi. Samochody. Jak dla mnie niewątpliwymi motoryzacyjnymi szczytami podczas MCW2018 były te alpejskie pod postacią Alpine – klasyczne, niebieskie A110-tki były po prostu powalające. Ale nowsze 310-tki również nie pozostawiły obojętnym chyba nikogo z odwiedzających imprezę. Porsche w tym roku wystawiło mniej interesującą ekspozycję w porównaniu do edycji 2017 - błyszczały głównie te najnowsze samochody - np. wściekle zielone 911 (991) GT3 RS. Bardzo smaczna była prezentacja Dudy Cars, którą zdominowało auto w nietuzinkowym kolorze jak na ten model – gościem był bowiem królewski Mercedes W100 kojarzony raczej z dyplomatyczną czernią, a nie z brązem. Nieco zawiodłem się z powodu Lamborghini Countach-a, który miał się pokazać, ale niestety ostatecznie nie pojawił się - właścicielowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. Amatorzy włoszczyzny mogli jednak podziwiać epickie Maserati Quattroporte III generacji z V8 pod maską, a także prześliczną, czerwoną Alfę Romeo Guliettę Sprint z 1958 roku. Tłumom odwiedzającym Motoclassic gorąco dawało się zatem we znaki zarówno w sensie metaforycznym, jak i tym stricte meteorologicznym. Od organizatorów wiem, że w tym roku MCW odwiedziło aż 20000 ludzi.

Do czego można się przyczepić? Chyba do niczego. W tamtym roku narzekałem na dosyć długie kolejki do kas, ale podczas tej edycji wprowadzono możliwość wcześniejszego kupienia biletu przez internet. Pomimo dobrej promocji tego rozwiązania (sam wielokrotnie słyszałem reklamy w radiu) nie była to chyba zbyt rozpowszechniona metoda na wejście w posiadanie biletów, bo kolejki wciąż były znaczne. Jeśli będziecie wybierać się na MotoClassic Wrocław 2019 to zdecydowanie polecam wcześniejszy zakup biletów przez internet – sam bym tak zrobił.

No dobra - czas na najważniejsze, czyli zdjęcia. Dodam od razu, że w Topaczu byłem przez 4 dni, więc może być tak, że nie widzieliście wszystkich prezentowanych tu aut, bo ekspozycja - jak zresztą na samochody przystało - była w jakimś stopniu ruchoma. Przykładowo - PRZEŚLICZNĄ niebieską Lancię Deltę Integrale Evo 2 widziałem tylko w piątek pod wieczór. Zdjęć mam około pięciuset, ale skupiłem się głównie na autach, które nie pojawiły się na wcześniejszych edycjach. Zapraszam do galerii.


Taki oto słitaśny zestaw na dobry początek, czyli BMW Isetta z przyczepką
Ślicznotka o lekko przydługiej nazwie - Lancia Delta HF Integrale Evoluzione II "Blue Lagos"

Wspomniany wcześniej Mercedes-Benz 600 (W100)


Ferrari 308 GTB - niby ładne, ale po bliższym przyjrzeniu się było widać pewne niedociągnięcia lakiernicze (małe, ale jednak)
Tak jak pisałem wcześniej - każdy znajdzie tu coś dla siebie - nowy Continental GT
Wystawiał się nawet Ursus - sorki nie mogłem sobie podarować tego suchara
Adenauer jeszcze pachnący świeżą renowacją


Chevrolet Impala Super Sport


Wczesne Corvette - jeszcze na pojedynczej lampie

Charakterystyczne zwieńczenie DeVilla 1959

Volvo PV544
Topaczowa Tatra 603 skutecznie przyciągała uwagę

Tego pana nie trzeba nikomu przedstawiać
Genialny lakier na R129



Lancia Flavia z 1961 roku
Świetny detal z powyższej Flavii


Tak - jest modnięty, ale jakie to jest rasowe dzięki temu. Przepiękna Z-tka
Od Żuka pachniało jeszcze farbą - potem słyszałem od właściciela, że renowację zakończył dzień przed imprezą :)
750i, czyli V12 pod maską

Są i Alpinki!
A110-tki jak widać na zdjęciach były dwie. Ponoć to jedyne dwie jakie mamy w naszym kraju

Prześliczne A310
Te dodatkowo doprawione pieprzem



Bitter SC

Jedyne zaskakujące auto na stoisku Klasyki Gatunku - Toyota Cressida w kombiaku


Fiat 130
Gulietta
4porte po bardzo znanym właścicielu

Kombiak też może być fajny





Datsun 260Z w tym kolorze robił robotę







11 komentarzy:

  1. Grubaśnie. Wygrywa *JAK DLA MNIE* Cressida, ale 130 i P1800ES są bardzo blisko. No i Bitter (szkoda tylko, że niepolakierowany). I Fulvia. I kurdeż, ten dłubnięty Garbus, bardzo smakowicie zrobiony - niby dyskretnie, ale widać, że coś tam się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - ten srebrny Garb był fajnie zrobiony. Zaczynając od tego, że to dosyć wczesny rocznik - widać jeszcze kierunki ramieniowe w słupkach B. Widać inne piasty i felgi z Porsche, we wewnątrz miał fajne kubełki z epoki - być może zrobię o nim osobny wpis, bo też wpadł mi w oko, a rozkminiam własne, które auta pokazać bliżej.

      Cressida spoko, ale ona z kolei nawiązując do "niepomalowanego" Bittera była... zbyt pomalowana :D

      Usuń
  2. no, bitter bez dwóch zdań to krul zlotu ;)

    dużo fajnych furek, cieszę się, że coraz łatwiej spotkać auta rzadkie i niekoniecznie pochodzące z Niemiec
    no i w tym zacnym otoczeniu nie mogło zabraknąć Audi B3 - klasa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ,że ostatnie zdanie jest nieco ironiczne :)

      Usuń
  3. Ten Czterofurtek to nie czasem ów po Davidzie Carradine?

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło było cię poznać

    OdpowiedzUsuń
  5. Co wy chcecie od Audi 80 B3? Bardzo dobra fura :-P. Jakby nie patrzeć, 30 lat od premiery już minęło.
    "Lordessex"

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne wozy, macie może jakiś link do galerii z innymi tam obecnymi autami? Dużo tutaj aut amerykańskich. Czy na tegorocznym MotoClassic było może więcej aut europejskich labo japońskich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość to były auta z Europy. Galerii jeszcze nie mam, ale będzie.

      Usuń