Translate

czwartek, 14 września 2017

FELIETON: Mitsubishi


Witam. Dziś postanowiłem podzielić się z Wami moimi przemyśleniami odnośnie Mitsubishi Motors Corporation, bo jest o czym pisać. Zacznę od tego, że bardzo lubię tę markę i jestem wielce zdziwiony jak bardzo w ostatnich latach obniżyła ona loty - i to pomimo sporych walorów rzeczywistych, a także czysto marketingowych, choć wynikających z tych pierwszych. 
Chyba nie ma osoby, która nie kojarzyłaby takich legend motoryzacji i sportu jak Mitsubishi Pajero czy Mitsubishi Lancer Evolution. Wielu osobom w kontekście marki Mitsubishi dzwoni w głowie jeszcze jedno, tak cenne w dzisiejszych czasach hasło jakim jest - niezawodność.

10 generacji Lancera Evolution ugruntowało pozycję Mitsubishi w segmencie niezwykle szybkich sedanów z zaawansowanym napędem na 4 koła - w opinii wielu osób to nawet najlepsze auto o wysokich osiągach na świecie (cudownie łączy walory praktyczne i sportowe). W klasie WRC sukcesy były spore, mistrzostwo świata Tommi Mäkinena w latach 1996, 1997, 1998 i 1999, ale jeszcze lepiej było w grupie N - tam można już mówić o dominacji przez wiele, wiele lat. W 2015 roku zakończono produkcję Evolution X i zgodnie z zapowiedziami Mitsubishi nie będzie już kolejnej generacji (a na pewno nie w jej dotychczasowych ramach). Sport w obecnej palecie marki leży i kwiczy.

Niemniej - ktoś mógłby dodać - teraz to segment SUV należy do kluczowych dla  każdego liczącego się w branży motoryzacyjnej producenta. Niestety nie widzę w działaniach MMC poważnego traktowania nawet tego segmentu. Mamy co prawda nieźle ocenianego ASX-a, ale to już dosyć stara konstrukcja ratowana liftingami. Podobnie Outlander - również bardzo dobrze oceniany w testach, ale ma już 5 lat, no i wizualnie nie zachwyca. Jedyny plus oferty widzę w nadchodzącym Eclipse Cross - mniejsza już o wykorzystanie nazwy, która od zawsze kojarzyła się ze sportowymi autami tej marki - grunt, że zapowiada się na bardzo dobre auto. Jeśli chodzi natomiast o prawdziwe terenówki to w ofercie chyba jeszcze wciąż pozostaje mocno podstarzałe Pajero (ma już 11 lat, co w świecie motoryzacji jest wiecznością) i L200. Mitsubishi zapowiedziało, że nie będzie kolejnej generacji Pajero.

Teraz najważniejsze pytanie - jak to możliwe, że producent samochodów, które wielokrotnie ZMIAŻDŻYŁY konkurencję w rajdzie Paryż-Dakar obecnie nie wykorzystuje tego faktu marketingowo? Mitsubishi to w końcu najbardziej utytułowana marka w historii tego arcytrudnego rajdu. Aż w pięciu edycjach Dakaru wszystkie miejsca na podium przypadły zawodnikom zasiadającym za kierownicą Pajero. Totalnie zdemolowali konkurencję w latach 1997, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2006 czy 2007. Tutaj szczegóły.

Dlaczego reklamy nie krzyczą - bądź prawdziwym wojownikiem i w miejskiej dżungli zwyciężaj innych autem od producenta, który pokonał innych w najtrudniejszym rajdzie świata? I nie chodzi tu tylko o marketing - bo jeśli kiedyś to zrobili to wciąż muszą mieć ten technologiczny know-how, którego zabrakło innym. Ja gdybym szukał SUV to chciałbym go kupić właśnie u Mitsubishi, bo kojarzą mi się z niezawodnością i ze świetnym napędem na 4 koła, który rozłożył na łopatki innych producentów. I nawet jeśli dziś mało który użytkownik SUV faktycznie go potrzebuje to zobaczcie jaki potencjał tu leży i jak dziecinnie łatwo wykorzystać go w sprzedaży.

Potencjał w sporcie? Jak to się stało, że tę gigantyczną wartość zmarnowano na tak żałosne ruchy jak dołożenie poprzedniemu Outlanderowi przodu mającego przypominać Lancera Evo? Gorzej. Colt też przez jakiś czas miał przecież front wzorowany na Evo. Ewidentnie ktoś nie miał pomysłu na tę markę, a przecież przy takich atutach aż prosiło się na promocję opartą na sporcie. Dziś w epoce nudnych samochodów pochodzących od nudnych marek, które nie kojarzą się absolutnie z niczym (bo z czym kojarzy się taka Kia czy Hyundai?) walory Mitsubishi są złotem, po które wystarczy sięgnąć. Zdaje się, że dopiero ostatnio zauważył to alians Renault-Nissan i stwierdzili - cholera przecież to bułka z masłem zwiększyć sprzedaż MMC o kilkadziesiąt procent, zaróbmy na tym. Od końca 2016 roku mamy zatem alians Renault-Nissan-Mitsubishi. Efekty - najpierw przeskoczyli koncern VW, a teraz już także i Toyotę stając się największym obecnie producentem samochodów świata. Mam nadzieję, że nie spoczną na lurach i Mitsubishi w końcu odzyska swoją tożsamość i zwiększy sprzedaż.





17 komentarzy:

  1. Kiedyś Mitsubishi potrafiło zrobić bardzo fajne auta, szczególnie Galanta, Pajero i 3000GT, a teraz jakieś ohydne rozdeptane robale i żaby, np. Space Star(tak naprawdę to jest Colt), Eclipse Cross(profanacja nazwy, bo to wcale nie jest Eclipse i ma tył od Pontiaca Azteka, Toyota CH-R jest dużo lepsza i ładniejsza) i minivan Xpander(nowe wcielenie SsangYonga Rodiusa). Czekam, aż zrobią z tych aut pseudosedany(hatchbacki z doklejonym kufrem). Serio, Seat też produkował kiedyś minivana w sedanie. Można zrobić listę o najbardziej zbędnych markach samochodowych, których nie da się już uratować i tam może się pojawić Mitsu. Nigdy nie kupię żadnego auta z tej marki, niech spoczywa w pokoju, R.I.P. Ogólnie jednak nie byłem za bardzo zainteresowany marką Mitsu, bo zawsze bardziej mi się podobało Subaru, które nadal produkuje świetne auta, np. Impreza, WRX STI, BRZ i Forester. Dobrze, że przynajmniej Toyota, która sprzedaje GT86 powraca z Suprą i MR2. Oby nie zepsuli tej pracy za szybko, bo będę musiał robić listę o najbrzydszych autach świata. Chociaż w sumie mógłbym już o kilku zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem fanem 3000GT. Wygląda jak zwykłe coupe typu Celica VI, ale po tuningu. Konkurencyjny NSX wyglądał i wciąż wygląda o niebo lepiej.

      Usuń
    2. Mnie też się bardziej podoba Honda NSX od Mitsubishi 3000GT. Za to najbardziej z japońskich aut sportowych lubię wszystkie Toyoty i Subaru.

      Usuń
    3. znaleźć gnijącą NSX jest baaardzo trudno, a gnijących 3000GT to widziałem już z pięć - to świadczy jednoznacznie o statusie modelu

      Usuń
  2. masz jakieś porównanie wyników sprzedaży Mitsu w 2015 i 2016? Był wzrost tuż po kupieniu tych 34% przez Nissana, czy trzeba jeszcze poczekać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 2015 był ponad milion, w 2016 spadek do 926.000. W 2017 będzie wzrost, bo w pierwszym półroczu sprzedali ponad 500.000 samochodów.

      Usuń
  3. Szczerze mówiąc diamenty obecnie poza pagero nie maja nic do zaoferowania. Outlander jest ze skundlonym napedem i bez zadnego konkretnego silnika, lancera mie ma, asx i colta pomijam bo szkoda klawiatury.

    Diamenty kompletnie stracily charakter i poszly w kierunku nijakosci.

    Ich odwieczny konkurent subaru: dalej silniki tylko boxser (pomijam kitcary), dalej staly 4x4, jest impreza sti, forek z motorem 240KM, outback 3.6 i levorg 2.0 300KM (niestety w europie brak przez ekooszolomow), BRZ z wolnossacym wariatem pod maska i RWD. I najwazniesze nie sprzedali sie europejczykom czy co gorsza do chin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spostrzegasz Mitsubishi tylko przez pryzmat Europy. Wiesz która w Europie jest tak potężna Toyota? Otóż Toyota Group jest u nas na zaledwie 10 miejscu. Nawet Daimler sprzedaje więcej samochodów.

      Mitsu wciąż dobrze trzyma się w Azji.

      Subaru jest wierne ideałom, ale co z tego. W 2016 roku sprzedali +/- tyle samo samochodów co MMC. W niektórych aspektach można rozpatrywać Mitsu jako bardziej innowacyjne niż Subaru i od wielu, wielu innych marek. Przykładowo Mitsubishi jako jedno z pierwszych wpisało się w ostatni nawrót do elektryków - modelem i-MiEV, czy dostawczym Minicab-MiEV. Ile aut na prąd ma Subaru? Zero. Do tego hybrydowy Outlander PHEV. To, że Subaru ma fajne boxery to już jest niestety pomału śpiew przeszłości.

      Usuń
  4. Jest jeszcze jedna marka obecnie bardziej zbędna od Mitsubishi - Seat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suzuki jest ekstra - ma świetną gamę małych samochodzików - Swift, Ignis, Vitara, Jimny... owszem są też Baleno i Celerio, ale ich kupować nie musimy;

      Usuń
    2. BTW wczoraj jechałem jakiś czas za Celerio, zaczął nas wyprzedzać jakiś duży SUV Mercedesa. Zgadnijcie, który miał większy prześwit? Podpowiedź - różnica była spora.
      A nowe Baleno jest świetne, szczególnie jak postawi się obok tego czegoś co kiedyś nazywało się Corollą

      Usuń
  5. Wszyscy popełniamy grzech europocentryzmu. Europa jest dla Japonii takim sobie rynkiem (przykład Hondy) stąd nie jest sensowne oceniać marki tylko po naszym podwórku. Mitsubishi jest np. jednym z 3 największych producentów kei-carów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dla GM Europa już nie istnieje jako rynek

      Usuń
  6. Pier******e Panowie aż strach...Ani Seat, ani Mitsubishi ani tym bardziej Suzuki nie są zbędne. Daihatsu zostało zjedzone przez Toyotę, ale to inny temat. Zawsze wydawało mi się, że Seat jest zbędny, ale ciągle go ktoś kupuje. Jest popyt jest podaż, nie na tym, to jest na innym kontynencie. W 2003 r. kupowaliśmy w rodzinie nowy samochód. Byliśmy w Seacie, Oplu, Toyocie a na końcu w Mitsubishi. Wciskano nam długo stary silnik w nowoczesnym nadwoziu (Meriva) a Corolla 5d była tak ohydna i nudna, że oglądaliśmy ją może 2 minuty. Leon i Toledo były ciasne i nijakie, ale się dobrze sprzedawały. Po wejściu do salonu MMC mi i bratu opadły kopary na widok Pajero 5d, które jak autor wspominał, wielokrotnie wygrywało Dakar i na żywo wyglądało tak jakby miało zrobić to po raz kolejny. Poskakaliśmy na pace L200, które wtedy nie wyglądało tak dobrze jak teraz i obejrzeliśmy Lancera w wersji sedan i kombi, w których czuło się sport, ale rodzinne to one nie były :) Skończyło się na niepozornym, ale solidnie zbudowanym minivanie - Space Star. I co ? Fura jest nadal w rodzinie, bo ma dużo więcej zalet niż wad i się nie psuje. Tak wiem, minęło wiele lat a z ówczesnej oferty pozostały trociny. Tym niemniej, wśród bliższych i dalszych znajomych i sąsiadów posiadanie Mitsubishi jest niezwykłe i w pewien sposób nobilitujące, a jeśli już ktoś ma, to jeździ i nie chce sprzedawać - normalnie jak w Honda :) Moja naiwność pozwala mi sądzić, że to jeszcze nie koniec tej marki w Europie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Miśki to dobre fury. Jeden z moich obecnych szefów ma Lancera VII 5D 1.8 od kilku lat - mówi, że nie miał z nim nigdy żadnych problemów. Poprzedni szef miał dokładnie takiego samego (nawet kolor) i też tylko lał paliwo i śmigał.

      Usuń
    2. Ciekawe. Nie wiedziałem, że Lancer 7 gen. występował z takim silnikiem. To było 1.8 GDI ? Z tego co pamiętam to w Polsce sprzedawali 1.6 98 KM i 2.0 135 KM. Może to import z innego kontynentu ?

      Usuń