Translate

wtorek, 15 listopada 2016

FELIETON: Podniesienie stawek OC a rynek aut używanych



Witam. Tekst na ten temat chciałem popełnić już dawno, ale jakoś nie było kiedy. Często wygłaszam ten pogląd w trakcie rozmów ze znajomym, ale na szrociakach chyba jeszcze nie znalazł on ujścia. Nie wiem czy zauważyliście, ale zapowiadane od kilku lat podwyżki stawek OC ostatecznie stały się faktem. W tym roku wielu osobom przedłużającym swoje stare polisy przyszło zmierzyć się ze sporą niespodzianką - przykładowo mój brat za E46 323i dostał z PZU ofertę kontynuacji ubezpieczenia OC na sumę... dwa razy wyższą. Ale - nie tak dawno usłyszałem, że to nie koniec i ubezpieczyciele mają zamiar podnieść te stawki ponownie! Wszyscy wiemy dlaczego tak jest - jedna sprawa to janusze i sebixy wyłudzające odszkodowania, a druga to wzrost świadomości ubezpieczonych, którzy sami, albo z pomocą specjalistycznych kancelarii prawnych wyciągają z ubezpieczenia OC ile się tylko da. Chciałbym wierzyć, że dzięki wyższym stawkom ubezpieczyciele w końcu zaczną wypłacać ludziom należne im pieniądze od razu, a nie dopiero jak zgłosimy się do nich z kancelarią odszkodowawczą, ale nie ma się co łudzić. Chciałem dziś jednak napisać o czymś innym. 
Moje zdanie jest takie, że podwyżki OC paradoksalnie mogą być zjawiskiem pozytywnym i w ostatecznym rozrachunku jest to działanie, które unormuje rynek samochodów używanych, które dalej są u nas stosunkowo zbyt drogie. Po drugie tylko dlatego, że ceny napraw są u nas wciąż stosunkowo niskie statystycznego Polaka stać na serwisowanie samochodu, na który de facto go nie stać. Żeby nie było - ja też prawdopodobnie należę do tej grupy. Wszyscy chyba wiemy, że w Wielkiej Brytanii auta używane są bajecznie tanie. Dlaczego? Koszt ubezpieczenia jest bardzo wysoki, a koszty napraw jeszcze wyższe. Mój kuzyn mówił mi ostatnio, że za głupią wymianę oleju + materiały w jego E91 okoliczni mechanicy krzyczeli mu po około 400 Funtów. W naszym kraju natomiast wciąż jest tak, że sporo rzeczy można zrobić za grosze i przez to samochody są obecnie nieco przewartościowane. Być może wyjdzie na jedno - to co nam zabiorą z ubezpieczenia OC odzyskamy potem na tańszym samochodzie. Widzę też w tym pewien mechanizm selekcji gratów. Auta w złym stanie technicznym, o niskiej wartości, nie rokujące na pojazd zabytkowy będą eliminowane z rynku, bo nikt nie będzie ich chciał kupić i płacić dużego OC. To na pewno lepsza metoda, niż to co planują nam zaserwować od stycznia, czyli podniesienie stawek akcyzy mające rzekomo wpłynąć na lepszy stan parku samochodowego w Polsce (ta jasne). Mam cichą nadzieję, że nie wycofam się z głoszonych tu tez jak przyjdzie mi OC na Galanta....

A Wy co o tym sądzicie?



28 komentarzy:

  1. Może ubędzie też Januszy w e36 za 500+😊.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze to nie rozumiem tego toku myślenia. Obecnie jest tak że jak kogoś stać na auto to przeważnie też stać go na utrzymanie go w dobrym stanie technicznym. Piszę to jako student, którego stać na bieżące naprawy wpływające na bezpieczeństwo (układ hamulcowy, zawieszenie itp.) nie mówię tutaj o nowym lakierze, felgach 17 cali renomowanej firmy i turbo modyfikacjach silnika. W tym momencie mam wykupioną polisę przez Mbank i co miesiąc płacę te 100 zł i stać mnie na opłacenie szkoły, utrzymanie auta i inne wydatki. Co mi po tańszym zakupie samochodu, jak jego utrzymanie mnie "zje"? Samochodu nie zmieniam co miesiąc, a polisę niestety już muszę co miesiąc opłacać. Dodatkowo boli to że jako osoba która ma 20 lat mam zwyżki w polisie za wiek, a na drodze często widać dużo starszych kierowców którzy jeździć nie potrafią, widać u nich brak kultury, wciskanie się, nie przepuszczą na pasach pieszego nie potrafią jeździć na zamek to tylko niektóre z nich. Dla mnie wiek nie powinien mieć żadnego wpływu na wysokość polisy OC tak odbiegając od tematu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze wątpię czy wyższe ubezpieczenia będą w stanie uregulować rynek starych gratów. Co najwyżej po wioskach będzie jeździło ich więcej bez ubezpieczenia, nieprzerejestrowane, a jak złapią za dupę to się zapłaci z 500+.

    Mam trzy samochody i nie zrezygnuje z nich dlatego że podnieśli ubezpieczenie. Chociaż chętnie bym skorzystał z możliwości czasowego przerwania, gdyż jeden z nich stoi od roku i przed wiosną jak skończę remont raczej nie wyjedzie. Na szczęście w tym roku stuknęło 25 lat i będę próbował ubezpieczać ze zniżką dla klasyków w PZU ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja się ostatnio poważnie zastanawiam. Po pierwsze spore korki we Wrocławiu (ponoć nawet Warszawa jest pod tym względem lepsza), po drugie mam bardzo dogodny dojazd spod chaty do pracy jednym tramwajem bez przesiadki, no i 3 - jak dopieprzą mi np. 3 koła za Galanta to rachunek zysków i strat wyjdzie na minus. Chociaż wtedy kupiłbym po prostu jakiegoś Balerona, albo Beczkę, zniżka 70% na weterana w PZU i tyle:D Kogao ja oszukujNo widzisz, a ja się ostatnio poważnie zastanawiam. Po pierwsze spore korki we Wrocławiu (ponoć nawet Warszawa jest pod tym względem lepsza), po drugie mam bardzo dogodny dojazd spod chaty do pracy jednym tramwajem bez przesiadki, no i 3 - jak dopieprzą mi np. 3 koła za Galanta to rachunek zysków i strat wyjdzie na minus. Chociaż wtedy kupiłbym po prostu jakiegoś Balerona, albo Beczkę, i właśnie zniżka 70% na weterana w PZU i do przodu:D

      Usuń
  4. Czyżby wraz z dobrą zmiana przyszła ciepła posadka w państwówce? bo innego powodu dla usprawiedliwienia PiS w tej kwestii nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Aż mnie to rozśmieszyło. Wszyscy, którzy mnie dobrze znają wiedzą, że eufemistycznie rzecz ujmując nie jestem fanem tej ekipy spod znaku BMW.
      Poza tym co mają Pisiory do podniesienia stawek OC?
      Pracuje w prywatnej firmie.

      Usuń
    2. Umówmy się - stawki OC były zdecydowanie zaniżone. Przykładowo za auto z silnikiem benzynowym 1.8, już 16 - letnie płaciłem w zeszłym roku ok. 400 PLN. Kobita przerysowała mi je na parking, więc poszło z OC, w ASO. Koszt naprawy około 2000. (lakierowanie drzwi i nowy błotnik). Czyli moje OC zwróciłoby się po ok. 5 latach. To takie uproszczenie.
      Kolejny przykład - Micra żony, stuknięta, naprawa na koszt sprawcy w ASO, koszt ok. 5000 PLN. Samo auto warte było wtedy może 3000. A żona płaciła do tej pory też ok. 400 PLN OC...

      Usuń
  5. ciekawa teza, że u nas auta są zbyt tanie, bo ostatnio słyszałem wypowiedzi m.in. przedstawicieli firm leasingowych, że od roku-dwóch podjęli decyzję o normalizacji rynku używek, ponieważ samochodu w PL są za tanie... Chyba Auto Świat im przyklasnął.
    Wg mnie, owszem ale ma to odniesienie do aut 3-5 letnich, których ceny są niższe niż w Niemczech czy Francji. Wszyscy wiemy dlaczego.

    Ceny OC będą rosły, aż wejdzie na rynek nowy podmiot typu Link4, który nie będzie się patyczkował z lokalnymi molochami, tylko zaserwuje ceny o poziom niższe i zgarnie wszystkich sebixów, ale i tych biedniejszych.
    Aha - no i mniej samochodów rejestrowanych/ubezpieczanych - mniejszy przychód firm ubezpieczeniowych. Oni chyba myślą, że skoro OC jest obowiązkowe, to nie działają tu prawa rynku. Zdziwią się dość szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież moja teza jest dokładnie odwrotna do tego co piszesz - uważam, że używki są u nas zbyt drogie. Nigdzie nie napisałem, że są zbyt tanie. Nie wiem dlaczego odczytałeś to inaczej?

      Druga uwaga jak najbardziej słuszna.

      Usuń
    2. prawda, źle sformułowałem pierwsze zdanie - powinno być dokładnie odwrotnie, ale w sumie powinno to wyniknąć z kontekstu - teza ciekawa, że używki są za drogie, bo leasingodawcy uważają, że za tanie...

      Usuń
  6. Oprócz tych wad i zalet które wymieniłeś jest też sprawa osób które potrzebują samochodu do codziennego funkcjonowania a są biedne. Bez auta mogą stracić pracę lub nie dowiozą dzieci do szkoły. U nas nie ma takiego socjalu jak w Anglii i procent ludzi biednych jest sporo wyższy. Jest też kwestia osób średnio zamożnych które zmieniają auto powiedzmy co 10 lat. Taka osoba nie odczuje niższego kosztu zakupu auta skoro przez długi czas będą ją pożerać bieżące koszty. W ogólnym rozrachunku wyda więcej. Co do ilości jeżdzacych wraków to się zgodzę - nie będzie sensu ich utrzymywać przy życiu. W tym sensie będzie poprawa bezpieczeństwa. Pomijając te kwestie dla mnie była by ciekawa opcja - możliwość czasowego wyrejestrowania auta i brak opłat oc w tym czasie. Ale srogie kary za jazdę bez oc. Ogólnie temat wielowątkowy mający plusy i minusy w zależności od zasobności portfela i sposobu użytkowania samochodu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszyłeś coś o czym sam myślałem pisząc ten tekst, czyli temat uboższych osób, którzy faktycznie nie mają innej alternatywy jak dojazdy do pracy we własnym zakresie i jeśli dostaną po tyłku wysokimi stawkami OC to będzie dla nich duża lipa. Z drugiej strony w małych miejscowościach stawki OC są znacznie niższe niż w miastach (a w nich z kolei masz dobre połączenia zbiorkomem).

      Usuń
  7. no tak. zamiast galantow V6 czy tez 3 litrowych e46 będziemy mieć więcej na drodze golfow 4/5 z 1.6 pod maska badz co gorsze vw polo bo jednak w PL jest tak, ze nie ważne jaki ma się samochód ważne żeby był a skoro omega v6 (swoja droga dożynałbym ;]) czy inne A6 będzie w OC masakrycznie drogie to trzeba będzie przesiąść się do mały pierdzidełek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jest B-seria:D Jak dowalą wysokie stawki to robię przesiadkę na coś z np. B16B pod maską. W końcu to tylko skromne 1.6:D

      Usuń
  8. Brak mi już słów naprawdę i to tych niecenzuralnych na to co się dzieje. Ciągle tylko wyciągają coraz więcej kasy od nas, każdy pretekst dobry. Tylko skąd do k....y nędzy ludzie mają brać na to pieniądze???!!!!! A o podniesieniu płac oczywiście nikt nie pomyśli, bo po co?? Niech wprowadzą podatek od głupoty, to wpływy do budżety by tak wzrosły że byśmy zostali światową potęgą gospodarczą.
    "Lordessex"

    OdpowiedzUsuń
  9. Dodam jeszcze jedną ciekawostkę: otóż od wprowadzenia 500+ zanotowano wzrost sprzedanych aut. Uzywanych zza granicy oczywiście. Przypadek?
    Nie zdradzając szczegółów dodam, że mam z dobrego źródła informacje na temat wielu rodzin "500+" - najczęściej mało zamożnych a nierzadko wprost patologicznych. Takich z 4 - 8 dzieci. Jak się pomnoży kwoty to wystarczy na flaszkę (w przypadku patoli), albo stare auto (w przypadku aspołecznych patoli mentalnych).
    Sądzę, że podniesienie stawek OC, skądinąd konieczne, bo do tej pory były naprawdę niskie, ma też pewnie źródło w tym, że nagle przybywa posiadaczy aut, którzy wcale aut nie powinni mieć. Ale to taka moja teoria z cyklu: "SPISEG!!!".

    OdpowiedzUsuń
  10. Panowie ...dlaczego OC jest wyliczane od pojemności silnika ??? Taki Passat B5 może mieć i 1.6 albo 4.0 ...czy koszty napraw blacharskich obydwu samochodów jakoś od siebie się różnią... NIE !!!!! OC powinno być jakoś uśrednione, bo przecież nie wiemy w jaki samochód ewentualnie wjedziemy. Jeżeli takim CC 700 wjadę w Maybacha to jego naprawa wyniesie kilkukrotność wartości całego CC 700 a jeżeli odwrotnie to przeciez takie OC za Maybacha będzie większe niż wartość takiego CC 700.
    Jak dla mnie to bezsens.... podobno firmy ubezpieczeniowe tracą ...to dlaczego PZU chce kupić PKO .... ???
    Jeden wielki WAŁ !!!! i tyle ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat branie przykładu z UK to zły pomysł. Dalsza rodzina przyjechała kiedyś na święta z wyspy. Wujek stwierdził: to co się rzuca w Polsce "po wyjściu z samolotu" to, że samochody są o dwie czy trzy generacje starsze niż na wyspach. Ale wbrew pozorom to nie jest dobra rzecz. Jak stwierdził kierowcy nie są właścicielami swoich samochodów, a to dlatego, że bardzo popularny jest tam leasing. biorą auto np. na 3 lata a potem oddają. Bo podobno ubezpieczenie za stare samochody jest tak duże, że bardziej opłaca się wziąć w leasing nowe auto.
    1.Takie działanie spowoduje, że wiele samochodów w dobrym stanie technicznym, które mogły by jeszcze pojeździć wyląduje na złomie.
    2.Moja rodzinka stwierdziła, że przeciętny angol ma niewiele rzeczy na własność; samochód jest wzięty w leasing, dom jest wynajęty, smartfon jest wprawdzie za funta, ale cena jest wliczona z nawiązką w rachunek, sprzęt RTV/AGD jest na kredyt. Wszystko dobrze jak się pracuje gdy straci prace zostanie bezdomnym gołodupcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas już tak nie jest? Za co ludzie w Polsce przeważnie kupują mieszkania, sprzęt, czy samochody? Kredyty.

      Usuń
    2. No właśnie tu jest pewna różnica - w Polsce każdy chce mieć własne 4 kąty. Kredyt się spłaca 30 lat (a jak się nadpłaci to i w 18 można), dom się buduje - nie jest łatwo, ale jest własne. Czy to ma sens to już insza inszość. Samochody? Cóż - są ludzie kupujący na kredyt, ale 12 - 20 letnie cacka po 10 - 15 tys. chyba nie idą na kredyt?
      Znowu inna kwestia - brać kredyt na samochód to jak kupować betoniarkę, żeby zakleić dziurę w ścianie po gwoździu - można, ale to głupota do sześcianu.

      Usuń
    3. To ciekawa kwestia. U nas dalej obowiązuje stacjonarny model pracy. Wierzymy, że całe zycie będziemy pracować w jednym mieście/kraju. Na Zachodzie jest inaczej - jest duża mobilność pracy. Przez 3 lata robisz w Bristolu, potem przenosisz się do Londynu itd. I z tego punktu widzenia wynajem ma sens, bo po co spłacać kredyt na mieszkanie w którym nie będziesz mieszkać.

      Co do kredytów/leasingów na samochody to też jest różnie. Jeśli mówimy o zwykłyma aucie do miasta - to tak masz rację, jest to głupi wydatek. Ale jeśli ma to być auto do firmy, auto które na siebie zarabaia - masz np. kontrakt transportowy to wręcz głupio kupić to za gotówkę (no chyba, że ktoś chce w danym roku ucieć od dużego VAT-u wtedy jest to rozsądne). Leasing jest bardziej opłacalny.

      Usuń
  12. Co do OC to ja nie bardzo wiem jak to jest liczone mam Galanta VIII sedan czarny 2,5 do zapłaty przyszło 909 PLN czyli o około 150 PLN niż rok wcześniej natomiast brat ma peugeota 406 1,8 i jemu przyszło 1960 PLN różnica jest taka że ja nie mam zwyżek za wiek. Czy ktoś może to logicznie uzasadnić sprawdzał w ubezpieczalni i twierdzą że się nie pomylili:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam praktycznie taką samą stawkę za swojego Galanta 2.5.

      Usuń
    2. Mam kolegę - brokera. Z tego co od niego wiem jest cała masa czynników - wielkość miasta (z adresu zameldowania - sic!!!), pojemność, czasem nawet marka pojazdu, to czy jest garażowany czy nie, a u niektórych ubezpieczycieli nawet to, czy jesteś żonaty czy nie. Zwyżki za wiek są teraz okrutne, co ma uzasadnienie niestety.
      A co do różnic w cenie... Parę ładnych lat temu miałem Corollę (1.4). Miałem wtedy jakieś 25 - 26 lat. Spowodowałem lekką stłuczkę. Kontynuacja polisy przyszła na 3000, poprzednia była za 1000. U innego ubezpieczyciela wyliczyli 4000. Przedłużyłem u jeszcze innego za 1500 PLN. To samo auto, a takie różnice - bywa, że jeden ubezpieczyciel uważa Audi za warte płacenia 300% normy, bo cośtam, a inny Peugeoty bo coś innego. To coś jak kobieca logika (z całym szacunkiem wobec płci pięknej).

      Usuń
  13. nie spodziewalem sie po Tobie drogi Autorze, ze takie glupoty potrafisz wygadywac... ze jak jest drozej to jest lepiej?! ZA TA SAMA USLUGE -
    po 1: nikt Ci nie broni miec ubezpieczenia w najdrozszej firmie, skoro dla Ciebie bylo za tanio przeciez
    po 2: kto wogole wierzy w takie telewizyjne brednie ze stawki OC sa "zanizone" - jak to zanizone? juz w komunie dawno nie zyjemy, ubezpieczalnie sa prywatne, jak by oni na tym tracili to z dnia na dzien by to zamkneli w cholere i zajeli sie czym innym, nikt prywatnie do interesu nie bedzie dokladac, doklada sie tylko do firm panstwowych w ktorych dyrektorzy nie maja odpowiedzialnosci finansowej i bezkarnie robia glupoty

    po3:
    zaczyna dochodzic do tego, ze to ze sie placi OC to nic nie daje, bo w razie drobnej stluczki i tak lepiej sie dogadac z poszkodowanym i mu zaplacic z wlasnych pieniedzy niz zeby potem przyszlo ubezpieczenie 1000zl drozsze, i to na kazdy posiadany samochod! (oczywscie ubezpieczalniom to jak najbardziej na reke)

    po 4: ubezpieczenie powinno byc na kierowce a nie na samochod, samochody nie jezdza same, ani nieda sie jezdzic kilkoma samochodami na raz, a jak sie komus jakis pozyczy, to kto inny nim kieruje i to ten inny kierowca odpowiadac powinien za szkody wyrzadzane przez SIEBIE

    po 5: no i oczywiscie OC nie powinno byc obowizkowe jesli samochod nie znajduje sie na drodze publicznej

    a co do anglii - ze wzgledu na takie drogie ubezpieczenia polacy tam zwykle jezdza samochodami bez zadnych ubezpieczen i przegladow i jakos sie nie rozwalaja masowo - da sie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Benny - firmy ubezpieczeniowe to często podmioty notowane na giełdzie i możesz sobie sam sprawdzić ich finanse, bo są jawne - brednią jest twierdzenie, że wiodło im się dobrze na naszym rynku (w segmencie ubezpieczeń samochodowych). Często dokładali do interesu związanego z OC, a zarabiali na innych frontach np. na oferowaniu dodatkowych produktów typu ubezpieczenia na dom itd. Ale do czasu. Naprawdę wierzysz w to, że oni zarabiali np. po tym jak powstały SETKI nowych kancelarii prawniczych, które zajmują się WYŁĄCZNIE wyszukiwaiem osób poszkodowanych w wypadkach i wyciąganiem dla nich jak najwyższych odszkodowań od ubezpieczycieli? Albo głupie auta zastępcze - 200, 300, 400 zł za dzień.
      Albo inny fakt - wszędzie wokół w UE jest drożej, a u nas wciąż było najtaniej? O czym to Twoim zdaniem świadczyło? Może, że u nas OC jest za drogie? Nigdzie nie piszę, że cieszę się z faktu, że jest drożej. Dostrzegam pozytywne aspekty - a to trochę co innego.

      To jednyna uwaga do której jest sens się odnosić - reszta tez jest niezwiązana z tym wpisem i częściowo się z nimi zgadzam.

      Usuń
  14. Swój pierwszy samochód civiv4gen 88 1,5 bez zniżek OC wyniosło 1450 zł pamiętam jak dziś, później przypiąłem się do rodziny i oc malało kilka lat temu VW Polo 1,4 98
    jakieś 220 zł, później honda 1,8 2010 ubezpieczenie 320 zł, w tym roku 380 zł w Link4,
    Mam nadzieję, że coś się z tym zrobi bo przeciętny polak nie kupuje auta używanego z niemcowni czy z komisu dla tego że jest pasjonatem staroci z przekręconymi licznikami tylko że finanse domowe zmuszają go do posiadania samochodu używanego, dla przykładu u mnie nie ma MPK czy jakiegokolwiek transportu zbiorowego poza PKSem i to oczywiście w niedogodnych godzinach.
    Podwyżka OC do kosmicznych pułapów spowoduje, że ludzie będą mieli wielkie problemy pokonując te podstawowe trudności transportu rodzinnego, jak wyliczają sobie ci cwaniacy z TU jest po prostu czystą bajką, zniżki zwyżki itd dużo uwarunkowań, garaże nie garaze, większe mniejsze miejscowości, karencje 5 letnie i zniżki z tego tytułu, jak to jest że auto kilkunastoletnie o wartości poniżej 3000 zł jest obwarowane takimi horrendalnymi składkami, tu widzimy jak politycy i ogólnie aparat państwowy oraz grube ryby ubezpieczeniowe są oderwani od rzeczywistości dlatego takie podwyżki, TU są nastawione na zysk, i tylko na zysk, co roku chodzę po brokerach i pytam, pytasz u jednego następnie kilku innych i okazuje się że wszyscy wiedzą o tym fakcie, mają wszystko w jednej bazie kto i o kogo pytał, i jak nie ma tutaj zmowy??? W PZU za gołe OC zaoferowano mi 740 zł, pytam się czemu mam na taką ściepę się składać jak nie miałem w życiu szkody w ruchu drogowym. Co do projektu akcyzy na samochody sprowadzane to pewnie chodzi im o zabicie januszowych komisów i oczyszczenie polski ze szrotu poniemieckiego, tylko, że dalej nie rozumieją tego że ludzie z konieczności kupują ten szrot, tylko nieliczni koneserzy kupują to z miłości do motoryzacji.
    Podsumowując, OC wzrosło dosyć pokaźnie i nie jest to dobre dla kowalskiego,
    porównywanie Polski do jakiegokolwiek kraju UE zachodniej nie ma sensu, bo trzeba powiedzieć, że zarabiamy nadal 1/4 tego co europa zachodnia, albo inaczej, nasza miesięczna pensja to jedna tygodniówka zachodnioeuropejska, póki co ceny tylko mamy zachodnioeuropejskie a płace leżą na tym samym poziomie, z g... bata nie ukręcisz jak mawia przysłowie.
    Jesteśmy meksykiem europy.

    OdpowiedzUsuń