Translate

czwartek, 11 sierpnia 2016

KONKURS: 10 wejściówek na Motoclassic Wrocław 2016


Witam. Jak wcześniej anonsowałem na FB, dzięki uprzejmości organizatorów Motoclassic Wrocław 2016 mam dla Was 10 wejściówek na to wydarzenie. Przypomnę, że MCW 2016 odbędzie się już w ten weekend, czyli w dniach 13-14 sierpnia. Do wygrania są pojedyncze zaproszenia (a nie rodzinne jak rok temu).

Przechodzimy do najważniejszego, czyli odpowiedzi na pytanie - co trzeba zrobić by stać się jednym ze szczęśliwców. Otóż w tym roku wymyśliłem, że będziecie musieli napisać w komentarzach (na blogu) jakiego auta nienawidzicie najbardziej i dodać z jakiegoż to powodu. Podawajcie proszę od razu maila, na którego mam się do Was odezwać - inaczej nici z wejścióweczki. W mailu zwrotnym będzie podany numer do mnie, w sobotę i niedzielę będę na miejscu od rana, więc wygrana będzie do odbioru na miejscu, co będzie chyba najdogodniejszym rozwiązaniem.

Wnioski z poprzedniego konkursu:  

Podkreślam bardzo wyraźnie - proszę o zgłaszanie się osób, które są pewne wizyty w Topaczu na 100%. W tamtym roku przy okazji analogicznego konkursu po 2 wejściówki nie zgłosiły się osoby, które je uprzednio zdobyły, co jest trochę bez sensu, gdyż odbiera szansę wygranej innym osobom. Po drugie było mi bardzo miło osobiście poznać kilku czytelników szrociaków, których wcześniej znałem w zasadzie tylko z nicka na blogu. Ciekawe na kogo trafi w tym roku.

Czas start! 

38 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i po sprawie.
    Nie cierpisz to złe słowo. Nie lubię, nie podoba mi się jest już właściwsze. Nie cierpię to jak - podczas pływania - woda dosatnie mi się do nosa. Nie chciałbym mieć samochodu z niby silnikiem. Taki passek b7 i motorek 1,4 - śmiech. Albo nowy talisman, który z zewnątrz wygląda groźnie i interesująco, a naprawdę jest plastikową wydmuszką z silniczkiem 1,6. Słabe to.
    Tak sobie myślę, że skoro ma być nie cierpisz, to może cały segment SUV, który nie wiadomo do czego ma służyć prócz miejskiego blichtru.
    See you!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także pierwsza wejściówka jest już zaklepana dla Ciebie. Wyślę maila z numerem.

      Usuń
  3. Gdyby pytanie brzmiało, KTÓREGO auta nienawidzicie najbardziej, to napisałabym, że busa, który mi wcofał w fiestę, ale przecież to nie busa wina, że bezmyślnego miał kierowcę. Ale skoro pytasz, JAKIEGO... To w sumie o to samo się sprawa rozbije. Nie ma samochodu, którego mogłabym nienawidzić za samo istnienie. Ich użytkowników prędzej. Za niezasłużone nakręcanie "kultowości" niektórych wyrobów samochodopodobnych, za jazdę wołającą o pomstę do nieba, za bycie bucem i za wiele innych stereotypów przypisanych do niczemu niewinnych pojazdów. Odpowiedź filozoficzna, by nie rzec wymijająca, i chyba nie do końca na temat - zrozumiem, jeśli uznasz, że się nie liczy ;)
    Po prostu każdym samochodem bym z chęcią pokierowała, jak by nie był obciachowy, słabowity, bezsensowny. W myśl: im gorszy, tym lep.... Oessu! Tylko nie elektryczny! Tak. Nienawidzę elektrycznych "samochodów" za samo istnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtyczkowozy - to już coś. Masz wejściówkę #2. Tylko jeszcze napisz maila na szrociakowy adres.

      Usuń
  4. Nie mam mega doświadczeń, ale kilka samochodów w życiu przerobiłem. Każdy na swój sposób lubiłem i nie ma żadnego, który znienawidziłem. Mogę zatem powiedzieć jedynie którego było mi najmniej szkoda przepchnąć na drugą stronę bramy stacji demontażu. Był to Polonez. Jak mało który uwierał mnie z każdej strony. Model roku 93. Stary typ foteli. Za blisko pedały. Gibająca sie kierownica. Syf w środku. Nie jechał. Nie hamował. A jak hamował to stale, bo zapieczone zaciski. Zawias łajba. Spalanie horror, minimum 14 gazu. Gaz był wtedy po 2,70. Na benzynę bałem się przełączać, bo była po 5,50. Jakieś strzały w gaźnik, jakieś wypadanie zapłonów. Wycie mostu wierciło dziurę w potylicy. Drugą dziurę miałem od zamka opadającej klapy. Pozamykać go zimą to był wyczyn, wszystkie zamki stawiały opór. Parkowanie na gruncie, żeby obciekłsobienienakostkę. I żeby rdzy nie trzeba było zamiatać. Panewki terkotały tak, że w zębach to czułem. I te wibracje od wału-tak mnie to zraziło, że nawet nie patrzę na tylnonapędówki w ogłoszeniach. Także ten, długo by jeszcze wymieniał. Żywot zakończył na podrzędnej kazetce ze świecącą stale kontrolką cisnienia oleju. Piękne wczesnopostudenckie czasy. Pozdrawiam, zygowy@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzruszyła mnie Twoja historia;) Masz wejściówkę #3. Zaraz wysyłam Ci maila z kontaktem do mnie.

      Usuń
    2. @Cezet 180
      "napisałabym", "pokierowała" - dziewczyny czytają bloga???

      @Zyga
      I weź tu zrozum ludzi którzy kochają "polską" motoryzację rodem z PRL. Sam miałem kanta, rocznik '84, ale jak sobie teraz myślę że miałbym go nazwać kultowym, odpicować go i cieszyć się samą jazdą. To już mi się odechciewa czegokolwiek. Dobry tekst, w sam środeczek.
      Zacznij jeździć czymś normalnym z RWD i pokochasz to auto.

      Usuń
    3. Maciej Ka, no czytają ;) A że baba - tak wyszło, chyba stanęłam nie w tej kolejce, jak przydzielali :P

      Usuń
  5. Mazdy 626 2.0D comprex byl to taki wynalazek ze nikt kompletnie nikt z wroclawia i okolic nie potrafil ustawic tego silnika zeby nie kopcil. Wstyd tym bylo gdziekolwiel jechac - non stop stefan batory z tylu. Co ciekawe auto palilo od szczala w najwieksze mrozy. Na szczescie ruda za niego sie wzieza i wyladowala w skupie metali kolorowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szymon wystarczy jeden komentarz:). Masz miejscówkę #4. Nie napisałeś na jakiego maila mam się odezwać.

      Usuń
  6. Nienawidzę każdego auta droższego od mojego którym akurat się poruszam ... dlaczego ? oto:
    - jesteś taki - (tu wstaw dowolne mądry nie mądry, cwany głupi itp.) a zobacz ja jadę i też jadę autem w cenie wycieraczek w twoim.
    - da się ? da się ... przejechać dystans mrozacy krew w zyłach da się ..
    - w natłoku audii merców i bmtwu - premium jest anty premium
    - uielbiam szrotosy złomy pażdzierze i insze paskudztwa jakże one inne od kłamstwa w kontekscie przemijania auta jak z fabryki ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baldwinie masz wejściówkę #5. Numer do mnie masz to dzwoń jak będziesz pod wejściem.

      Usuń
    2. super - cieszę się i dzięki - będę na pewno ale jeszcze nie wiem w który dzień ...

      Usuń
  7. Polonez. Konkretny zresztą egzemplarz. Caro znajomego ojca. Rocznik '94 (mój rówieśnik), srebrny metalik. Matko Boska, co to za chłam był. Nie dość, że facet zamienił Taunusa TC1 w '03 na to padło (jeździł nim do roboty we wrocławskiej elektrociepłowni tym zajebistym "Dziobakiem" od '86 ), to jeszcze dożynał aż do końca. Telepało przy ruszaniu, ruda zeżarła drzwi, śmierdział i był mulasty jak Pasat B2 z zapchanym pakułami gaźnikiem... A na koniec swojego żywota w 2014 roku, na stacji demontażu próbował mnie zabić, rozwleczoną po ziemi linką hamulca. Nie tęsknię za nim ani trochę, a sporo się nim najeździłem jako pasażer. Może posłużył jako dawca części do jakiegoś "prodżektu". Nie ma czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra anonimowy - masz wejściówkę #6. Napisz na szrociakowego maila w sprawie odbioru nagrody.

      Usuń
  8. aha mail .. tajemniczybrodacz@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. No cóż, to nie jest łatwe zadanie, bo ogólnie uwielbiam wszystkie wozy, nawet te kiepskie, bo bywają kiepskie w urzekający sposób. Ale jest jeden wóz, którego z całego serca nienawidzę: Audi A1. No takiego gówna to bym nie wymyślił nawet na najgorszym kacu i starając się z całych sił. Kwintesencja katastrofalnej drogi, którą obrała motoryzacja dziś - czyli liczy się tylko logo, wyznacznik życiowego sukcesu, ale funkcji samochodu spełniać już nie musi. I nie może, bo na tylną kanapę nie zmieści się nawet człowiek pozbawiony nóg, a bagażnik zapełnia się już gdy wrzucić do niego dwa iphone'y. Do tego auto jest fatalnie twarde, zaskakująco tandetnie wykończone, pokraczne, rozczarowująco wolne (z silnikiem-legendą 1,4 tfsi) i okrutnie drogie - egzemplarz za 90 koła nie miał nawigacji ani foteli z plastikowej krowy :O Ja nie wiem kto to może kupować, ale wiem że może być jeszcze gorzej - jak zrobią z niego przednionapędowego crossovera... Nawet jeśli nie wygram wejściówki to bardzo dziękuję, że mogłem się wyładować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adrian nie ma za co i masz wejściówkę #7. Tylko dlaczego nie piszecie tych maili do siebie, o co prosiłem. Napisz tu, albo bezpośrednio na szrociakowego.

      Usuń
    2. Nie wiem jak to działa na blogspocie, ale ja np. sądziłam, że gdzieś tam, jako adminowi, będzie Ci się pokazywał jakiś mail. Że tylko w anonimowych nic nie ma, wiadomo. Mój błąd ;)

      Usuń
    3. Niestety nie - jedyne co to jak ktoś ma G+ to mogę pogadać na Hangouts.

      Usuń
  10. Nienawidzę kaszlaka, wstrętnego, małego pierdziela. Za to, że musiał wystarczyć, za to że zastąpił w swoich czasach wszystko inne i lepsze, co Polacy mogli dostać a uniemożliwiła im to władza. Dlatego, że jest komuną na kołach. Dlatego, że przypomina smutne czasy wszędzie gdzie się pojawi. Bo się telepie, bo śmierdzi, bo się psuje, bo jest niebezpieczny.Bo tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz wejściówkę #8. Tylko jak ja mam się skontaktować? Napisz tu w komentarzach, albo bezpośrednio na szrociakowego maila.

      Usuń
    2. Poszło na mail :)

      Usuń
  11. To te emocje, wybacz...

    adrian.papior@gmail.com

    I bardzo dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Doświadczenia w jeździe autem jeszcze nie mam, prawo jazdy dopiero za rok. Mój tym na najbardziej znienawidzony samochód jest Daewoo Matiz. Ponoć dosłownym tłumaczeniu "Matiz" znaczy przyjaciel. Jaki to przyjaciel, gdy przy wejściu w każdy ostrzejszy zakręt modlisz się o to żeby się nie wywrócił ? Lepiej chodzić na piechotę niż jeździć tym wyrobem samochodowopodobnym, bo nie wiesz kiedy podłoga odpadnie od wycinającej jej rudej koleżanki. Nie wiem kim trzeba być żeby jeździć tym i jeszcze pakować jakiekolwiek pieniądze wkład w niego żeby dalej jeździć... Gdybym miał okazję, to srogo bym się wyżył tam koreańskim szmelu.

    Mail : adam_w124@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adam masz wejściówkę #9 Zaraz wyślę Ci maila ze szczegółami.

      Usuń
  13. Ssangyong actyon! Raz tym jechalem. Po prostu nie dosc ze brzydki jak mic innego na rynku i to z zewnatrz jak i wewnatrz gdzie wszystkie materialy zostaly chyba odtworzone z celulozy do tego mechanicznie jak i wlasciwosci jezdne tego tworu wolaja o pomste do nieba. Na prawde wololalbym chyba nq piechote chodzic niz tym sie przemiessczac, bo jazda nie mozna tego nazwac.

    o.kochanowski@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i #10 idzie dla Ciebie. Wszystko rozdane.

      Usuń
  14. Wszystko rozdane - proszę już nie pisać. Widzimy się w Topaczu:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się w pełni z kolegami Maciej Ka i Zyga. W końcu ktoś mądrze powiedział o naszej cudownej polskiej pseudo-motoryzacji. Konwulsji już dostaję od tego podniecania się wszędzie Fiata 125p/Maluchami/Polonezami jakie to one zajebiste i "kultowe". Wszystko jest raptem "kultowe", "premium" i "prestyż". Nie chcę zbytnio uogólniać, ale najczęściej się podniecają nimi małolaty co nigdy tym nie jeździły i pojęcia nie mają o PRLu, kiedy to większość ludzi musiała tym chłamem jeździć z przymusu.
    "Lordessex"

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziś już 13, i tak nie wybieram się, ale kilka słów napiszę. Otóż najbardziej na świecie nienawidzę dwóch pojazdów, które najwięcej krwi mi napsuły. Najbardziej niewygodne, zawodne, ciężkie w codziennej obsłudze, głośne...długo by wymieniać.
    - Volkswagen T5
    - Sevel Ducato/Jumper/Boxer od 2006 roku.
    O ile z pierwszym miałem do czynienia tylko rok, i dzięki temu że daleko się nim nie wypuszczałem awarie nie były aż tak dotkliwe, o tyle drugiego nie nadążam naprawiać. Przynajmniej raz na miesiąc ląduje w warsztacie unieruchomiony (z poważną awarią), a naprawa jednej rzeczy dziwnym trafem zbiega się z wykryciem kolejnych 2-3 usterek.

    OdpowiedzUsuń
  17. Niezmiennie mnie zadziwia ta niechęć, nienawiść do polskiej motoryzacji. Owszem, zdaję sobie sprawę, że w porównaniu do zachodnich aut, te nasze, polskie, można byłoby nawet określić wyrobami samochodopodobnymi. Choć i mnie irytuje ta "kultowość" tych samochodów.

    Sam mam Poloneza "Borewicza" w raczej słabym stanie (zwłaszcza wizualnym, bo mechanicznie jeszcze ujdzie). Hamulce? Fakt, słabe, na początku się grzały, ale zrobiłem raz a dobrze i od pięciu lat tam nie zaglądam, a auto więcej stoi niż jeździ. Silnik? Rzeczywiście do najmocniejszych nie należy, ale dobrze wyregulowany przynajmniej w mieście nie jest zawalidrogą. Spalanie? Nie wiem, jak niektórzy osiągają 15 - 20 litrów (w zasadzie to wiem, sam raz osiągnąłem 18), ale na właściwie wyregulowanym gaźniku wychodzi mi 7 - 11 litrów. Zawieszenie? Owszem, kiepskie, ale pancerne, tanie i mimo to są kierowcy w lepszych i dużo nowszych furach, którzy na zakrętach nie nadążają. Wyjący most? Nie znam takiego pojęcia, a nic z nim nie robiłem, nawet nie wiem, czy ma olej. No tylko ta nieszczęsna rdza, faktycznie można ją zamiatać po postoju, ale o dziwo buda jest bardzo mocna, wiele zniesie i jest bardzo sztywna mimo korozji.

    Ja bardzo lubię to auto i przyjemnie mi się nim jeździ, lepiej niż wieloma nowszymi furami. Poza tym zawsze mnie dowiózł do celu, nawet jak trzeba było zrobić 2500 km w jedną stronę ;)

    OdpowiedzUsuń