Witam. Dziś kilka
słów o testach nowych samochodów. Chodzi mi zarówno o te papierowe,
internetowe, czy też te o charakterze czysto youtubowym. Jaram się wszystkim co
ma 4 koła, nie tylko starociami, więc cały czas czytam i śledzę, co tam w
trawie piszczy. No i nie wiem jak wy, ale ja generalnie jestem zmęczony i
rozczarowany tym co widzę, lub co czytam. Nie znam żadnej polskojęzycznej
gazety (i włączam w to nawet te największe typu Top Gear), nie znam prawie
żadnego kanału na YT, który mówiłby o samochodach w sposób, który uznałbym za
interesujący. Rozumiem, że ktoś czytający czy oglądający takie testy od kilku
miesięcy może nie mieć przesytu, ale ja już mam i to od bardzo dawna. Wciąż
próbuję, ale nie pamiętam niczego, co naprawdę by mi pasowało. Od razu zaznaczam,
że myślę o testach nowych samochodów, a więc z góry odpadają np. materiały o
charakterze testowym z Classic Auto, które bardzo cenię (choć ta wpadka z
projektem W140 jakoby kosztującym Mercedesa 1 bilon euro była naprawdę
straszna...). Większość testów nowych aut to totalne nudy złożone z pewnych
standardowych klocków - niestety zawsze tych samych. Pali tyle i tyle, prowadzi
się tak i tak, ma miękkie plastiki tutaj, tam ma twarde, ma ileś tam koni,
dobrze podaje i... w zasadzie to tyle. Jeszcze kilka zdań co poprawili w
stosunku do poprzedniej generacji. To coś jak testy smartfonów - każdy z tych
testów jest w gruncie rzeczy taki sam (w przypadku telefonów jest jednak
jeszcze gorzej niż w motoryzacji - tam różnice pomiędzy markami są praktycznie
żadne). Naprawdę ręce opadają. W moje opinii prawie nikt w polskiej prasie i na
polskojęzycznym YT nie mówi o nowych samochodach na tyle spoko, by było to
warte długofalowego śledzenia zarówno poprzez zakup jakiejś tam gazety, czy
śledzenie profilu na YT, czy danej strony w necie.
Mam nawet winnego
zaistniałej sytuacji.
Powiem szczerze -
zdecydowana większość testerów aut na YT jest niestety w pewnym stopniu zależna
od produktu, który testują. Przykład. Macie kanał XYZ na YT i pożyczacie od
miejscowego dealera np. jakiegoś Fiata. Zakładam czysto hipotetycznie, że ten
np. Fiat będzie kiepskim autem (choć tak naprawdę zapewne będzie raczej bardzo
nudnym autem, a zatem ani złym, ani dobrym, po prostu obiektem, o którym ciężko
powiedzieć coś ciekawego). Ale ok - zakładamy na potrzeby tego przykładu, że
jest kiepski. No i co - zrobicie/napiszecie test w którym obsmarujecie to auto
z gory na dół? Nie, bo dealer prawdopodobnie prędzej czy później dotrze do tego
materiału i będzie Wam grozić w najlepszym wypadku ban na jego samochody. To
się dzieje nawet w przypadku naprawdę grubych ryb polskiego dziennikarstwa
motoryzacyjnego - pamiętam, że kiedyś Jacek Balkan miał bana na testy aut od
pewnego producenta, bo coś tam kiedyś w tych autach skrytykował i dealer tej
marki w następstwie nie chciał mu udostępniać nowych aut do testów przez
całkiem istotny czas. Do tego dochodzą jeszcze przecież sponsorowane wycieczki
na prezentacje aut, które zazwyczaj odbywają się w ciepłych krajach. Głupio
byłoby podpaść realnym testem danego auta i potem wypaść z listy dziennikarzy,
którzy jeżdżą sobie na takie darmowe wyjazdy nie? Lepiej na spokojnie
przyklepać bez wysiłku to, co jest w materiałach prasowych dostarczonych i
zredagowanych przez producenta i liczyć na kolejne wycieczki do Hiszpanii, czy
tam Portugalii. Pomijam przypadki podawania dziennikarzy do sądu za testy
samochodów, bo to raczej incydentalne przypadki, które w ostatecznym
rozrachunku nie służą dobremu imieniu marki.
Wiele łepków
startuje teraz na YT z testami nowych samochodów i przyznam szczerze - nie są
one najwyższych lotów. Zasypiam słysząc znane mi frazy i fakty z internetu,
które znam na pamięć. Mam wrażenie, że Ci młodzi tak zasłuchali się w tych,
którzy już w tym siedzą, że mimowolnie powielają to, co - jak dla mnie - jest najgorsze.
Ale - na szczęście
jest to "ale". Jest jeden kanał na YT, który oferuje znakomite i merytorycznie testy, trochę humoru, a na
dodatek posiada dla mnie kluczową cechę - są to testy niezależne od producentów
samochodów. Doug DeMuro ze Stanów - to o nim mowa. Bardzo cenię u niego to, że
nie zawsze pożycza nowe samochody od dealerów, często bierze je z wypożyczalni,
lub po prostu od osób prywatnych. Wielkim atutem amerykańskiego rynku samochodów jest jego pojemność i zróżnicowanie - w kilka chwil
po premierze ktoś "zza rogu" jest w stanie udostępnić Ci dany model - i to nawet
bardzo rzadki/bardzo drogi. Jako jeden z nielicznych może więc mówić o tych
samochodach prawdę bez oglądania się na ewentualne konsekwencje. Do tego
testował już naprawdę dużą liczbę rzadkich i ekskluzywnych fur (ale i te tańsze
również) i ma spore doświadczenie. Pamiętam, że początkowo nie mogłem się do
niego przekonać, ale teraz oglądam głównie jego materiały. Ostatnio widziałem
testy Maserati Quattroporte i Ghibli - większość testerów chrzaniła by
klasyczne frazesy o znakomitym wyglądzie, włoskiej stylistyce i znakomitym
wygarze silnika, bla bla bla, ale Doug nie miał żadnych sentymentów (bazując na widzianych przeze minie odcinkach raczej lubi włoskie auta). Rozjechał
straszliwie oba te auta i wytknął im sporo wad na tyle istotnych, że
stwierdziłem - wow, ale kaszanę Włosi odwalili. Lubię jego podejście w
wyszukiwaniu jakiś dziwactw w testowanych autach, bo w gruncie rzeczy to jest
chyba najciekawsze w nowo poznawanych samochodach. DougScore wydaje się być
bardzo sensownie skrojony. Wada jest tylko taka, że raczej nie testuje zwykłych
samochodów, a te z wyższej półki cenowej - zarówno nowe, jak i stare. Niemniej
jeśli chcecie czuć, że poznaliście auto dzięki jakiemuś testowi to polecam
Douga. Ja prawie zawsze mam wrażenie jakbym wręcz przejechał się autem, które
omawiał.
Ale Polacy nie
gęsi.... Na polskim podwórku jest ktoś, kogo bardzo szanuję - chodzi mi tu o
Blogo - jego testy aut na YT ogląda się naprawdę dobrze i polecam je wszystkim.
Blogo jest bardzo medialny - kamera go lubi, nie jest nadęty - a wyluzowany,
rzadko operuje nudnymi kalkami myślowymi - a jeśli już, to robi sobie z nich
jaja, no i jego kryteria ocen samochodów są mi naprawę bliskie. "Szczepionka" ponad wszystko!







































































