Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mercedes W113. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mercedes W113. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 maja 2018

Z WIZYTĄ: Moto Weteran Bazar Łódź 2018



Witam. Dziś wpis gościnny Fabrykanta zapewne znanego Wam z bloga Fotodinoza. Zanim jednak oddam klawiaturę Marcinowi, to chciałem napisać kilka słów od siebie, bo na hasło Moto Weteran Bazar przed oczami staje mi historia sprzed około 10 lat, kiedy to pojechaliśmy na tę imprezę wystawienniczo-handlową z kolegą Wojciechem, którego ojciec - Tomasz - zbiera mapy (co będzie potem istotne dla całej historii). Na okoliczność wyjazdu zaopatrzył on syna w mapę Łodzi (a to był jeszcze ten okres kiedy nawigacja w telefonie była czystym absurdem), rączo wsiedliśmy w pociąg do Łodzi, otworzyliśmy browary, no i w drogę! Już na miejscu, na dworcu korzystając z mapy szybko wyszliśmy w miasto i zaczęliśmy się kierować na stadion. Gdzieś w połowie drogi zgubiliśmy się i zaczęliśmy pytać przechodniów o drogę pokazując mapę i wymieniając nazwy ulic tam zawarte. Ludzie patrzyli na nas jak na debili i dopiero wtedy doszło do nas, że mapa jest z lat 60. i spora część ulic już dawno zmieniła nazwy. A my pytaliśmy o jakieś ulice Bieruta czy Armii Czerwonej, czy coś w tym stylu :) Generalnie jednak to był spoko wyjazd. Dobra - tyle słowa wstępu.


Jak było? Dość fajnie. Fajniej niż do tej pory. Moto Weteran Bazar w Łodzi nigdy nie słynął z jakichś specjalnych atrakcji automobilistycznych, był głównie dla motocyklistów. Nie był też ę-ą imprezą wystawową, tylko zwykłym targowiskiem, na którym się handluje. Niektórzy uznają to za wadę, inni za zaletę. Można tu spotkać każdego – helsendżelsów, dziadków z ogniem w oczach i wałem od Dużego Fiata na grzbiecie, pana z brzuszkiem, który zatrzymuje się przy każdym stoisku i pyta „czy jest przedni błotnik od motorynki?”, gości z napisami przyklejonymi na gołe plecy „sprzedam kurtkę skórzaną”, a także normalsów z dziećmi i laski, które przyszły sobie kupić glany. Mieszają się tu języki – polski, ukraiński, czeski, rosyjski. Wszystko się tu miesza.
Samochody były zwykle marginesem MWB, tak było i tym razem, ale może leciutko ciekawiej. Przedwojenne auta wywiało zupełnie – nie widziałem ani jednego, co jeszcze parę lat temu nie miało miejsca. Zawsze trafił się jakiś dziurawy grat na lawecie. Tym razem nic. Ale za to ceny jakby nieco spadły, a przynajmniej wydają się być nie tak przerażające. Może dlatego, że odwiedziłem bazar w dniu schyłkowym, znaczy się w niedzielę, kiedy to sprzedawcy myślą już o wyjeździe do domu i spyleniu towaru za niższe kwoty.

Samochodów mało. Te bardziej interesujące macie na zdjęciach, są wśród nich dwa, których nigdy na żywo nie widziałem, zatem wypad na MWB uznaję za udany. Motocykli za to jak zwykle dużo. Bo motocykle, one są niezwykłe (cytat). Lubię je oglądać, choć się na nich nie znam, dla oddania klimatu bazaru wrzucam ich też trochę.

Taunus 20 M w stanie „niezły z zewnątrz, trochę spatynowany w środku

Takie oto kombo na pagórku. Przy okazji nieco śmieszne wydaje się wystawianie kolekcjonerskiego W124, podczas gdy tuż obok stoją takie same egzemplarze, tylko że z przyczepką pełną złomu, będące zwykłym środkiem lokomocji sprzedających na straganach. No ale co robić. Ten pojazd nie chce się zestarzeć
Warszawa na sygnale

Rekinek, w stanie wskazującym na renowację sprzed lat


Chyba największy cymesik -Datsun 120Y


Bardzo ciekawe wnętrze ma ten pojazd - wygięta w łuk deska rozdzielcza
Ładna sztuka. Niczego jej nie brakowało
Do sprzedania, zagraniczny wóz

Drugi cymesik i rzadkość (moim zdaniem) W126 SEC przerobiony w swej na kabriolet. Jeździłbym!


Tutaj prawilny kabriolet, z prawilnym silnikiem. Troszkę pomalowany odkurzaczem, ale niech będzie

Na Moto Weteran Bazar dużą część zajmują militaria. Jak ktoś chce kogoś zastrzelić, to powinien tu wpaść się zaopatrzyć. Hitem stoisk straganowych są makiety niemieckich granatów z drewnianą rączką. Granat w każdym domu!
Za to z pojazdów militarnych występują solidne standardy. O proszę bardzo:




Jeden z najładniejszych motocykli- pięknie spatynowany i nie przerestaurowany
Występują też pojazdy militarne niespodziewane. Prawdopodobnie najciekawszy pojazd na MWB, mianowicie Dodge 3/4 tony, w wersji „samochód propagandy wojskowej”. Stan - jak z fabryki. To znany w Łodzi egzemplarz, który czasem widać na mieście. Obok standardowy Dodge



Tuż obok, znany z „Automobilisty” egzemplarz BMW Baur, nieco przesadnie stuningowany

Zdaje się, że mamy lata 80-te. Maluch do sprzedania za 16 tysięcy
Nie sprzedało się. Wyjeżdżamy
Wyjątkowy słodziak - DKW
Zdaje się że ja już to widziałem w zoo



Takich stoisk jest na MWB najwięcej


Warto spojrzeć, czym też przyjechały te wszystkie części. Tu też jest ciekawie

To był hit gastronomiczny! Mohito nalewane z prawdziwej pompy strażackiej z 406

Tutaj pojazd okazyjny. Serio. Za 1500 zł niezgnity Escort z przeglądem i O.C. Dawniej takie nie bywały na bazarze. Nawet przez chwilę się nad tym Escortem zastanawiałem

Zastanawiałem się, zwłaszcza, że za te same 1500 zł można było kupić motorynkę Romet
Tutaj też szejkowski wypas. Wnętrze z firaneczkami. Niejedną kreskę w nim wciągnięto
Na pożegnanie – odjazd Datsuna. Nie sprzedał się, biedaczek


Kupić, nie kupić? Odwiedzić zawsze warto. Ku rozrywce zdradzę, że mój kumpel kupił na tym MWB zardzewiałą latarnię od bryczki. Po rozłożeniu na części w domu okazało się, że w środku rączki jest zwinięta w kulkę niemiecka gazeta z 1918 roku. Fuksy się czasem zdarzają.
I to by było na tyle.

Fabrykant




czwartek, 24 sierpnia 2017

Z WIZYTĄ: MotoClassic Wrocław 2017


Witam. Tegoroczny MotoClassic Wrocław już za nami - najwyższy czas na relację szrociaków. Zacznę od pochwał. Kolejny raz mogłem się przekonać, że MCW to czołowa polska impreza związana z klasyczną motoryzacją. Wszystko jest świetnie zorganizowane, samochody są na wysokim poziomie, rewelacyjne jest też i miejsce, w którym odbywa się to święto motoryzacji. Samochody. Niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę, ale te 5 sztuk Bugatti jakie mogliśmy podziwiać w Topaczu to chyba największe zbiorowisko samochodów tej marki w Polsce odkąd pamiętam. Po drugie Porsche, które pokazało 917-tkę, 918-tkę i 919-tkę. Dealer VW z Brucknera też dał radę - zobaczyliśmy VW Typ 3 w kabriolecie (jeden z trzech istniejących egzemplarzy), a także Audi 100 C1 - także w kabriolecie - a to jedyny egzemplarz jaki powstał. Bardzo smaczna była prezentacja Dudy (ale tego od Meroli;) - W124 500E, W116 6.9, czy W126 6.0 AMG. Lamborghini Espada - brylant wśród aut włoskich, a na koniec coś co mnie osobiście najbardziej zmiotło z ziemi - walec parowy z 1930 roku. Cizas jaka wspaniała maszyna - 9 ton wagi, a poruszała się z taką gracją jakby była zasilana prądem. Do tego te dźwięki i para - po prostu coś wspaniałego! A - już bym zapomniał - olśniewający Bentley 3.5 litra - przepiękny samochód, a do tego wspaniale odnowiony. Tak - w tym roku też miałem ten moment, który każdy fanatyk motoryzacji zna doskonale - urywa ci się film i łazisz w takim amoku, z którego wyrywa Cie głód, bolące nogi, albo latarnia w którą ostatecznie przywalasz głową. Mnie na szczęście ominęło to ostatnie wydarzenie.

Do czego można się przyczepić? Wydaje mi się, że MotoClassic z roku na rok jest coraz bardziej rozpoznawalne w związku z czym rośnie liczba ludzi, którzy tu przybywają. To oczywisty plus dla samej imprezy z jednej strony, ale z drugiej strony tłumy są już naprawdę znaczne. Dla mnie nie stanowiło to jakiejś specjalnie wielkiej przeszkody (choć generalnie bardzo nie lubię tłumów), ale obserwując wielką kolejkę chętnych przed kasami, którzy na moje oko musieli czekać na wejście pewnie około godziny to w przyszłym roku pokusiłbym się o dwukrotne zwiększenie ilości okienek. Jak dla mnie to w tym roku było też trochę za dużo nowych samochodów, ale to ponownie dosyć subiektywna rzecz, bo odnoszę wrażenie, że spora część gości MCW paradoksalnie była bardziej zainteresowana samochodami nowymi, niż starymi.


No dobra - czas na najważniejsze, czyli zdjęciwa.

Zwiedzanie - jak zwykle - zaczynam od parkingu
A tam NSU TT
Ozdoba stoiska Porsche - 917 KH z 1970 roku w legendarnych barwach Gulfa
To pierwsze auto, które zdobyło dla Porsche La Mans
To auto (ale w innej wersji - 917/30) jest po dziś dzień najmocniejszym samochodem wyścigowym świata. Turbodoładowane 917/30 dmuchały astronomiczne 1580KM!
Za 917-tką kolejno Porsche 919 i 918
Jeden z 3 prototypów VW Typ 3 w kabriolecie

Audi 100 C1 w wersji bez dachu stało sobie z boku, mało kto je zauważył, a to jedyny istniejący egzemplarz tego auta
911 Turbo (930) w kolorze Garnet Red po pedantycznej renowacji było do wyrwania za jedyne 700.000 zł...
Ten sam model co wyżej, równie fajny kolor - Talbot Yellow
Pierwsza Celica cieszyła oko zdecydowanym kolorem i przyjemnym stanem
To ja rozumiem, to jest prestiżowy przód, a nie jakieś tam niemieckie plastiki
Śliczne Volvo 1800 S

Duda-Cars pokazał kilka naprawdę dobrych Meroli
500E z 1992 roku za 178.000 zł
W126 6.0 AMG (385 KM) z 1990 roku
No i królewskie W116 450 SEL 6.9 z 1981 roku



Stanowisko Classic Auto zdobiły 2 Tatry - 613-4 Mi Long z 1995 roku i ...
...Tatra 603-2 z 1969

Znane Bugatti T40 z Polski
I jego bracia - przybyli do nas z Austrii i Niemiec


To miało pod maską 8 cylindrów i astronomiczne jak na 1930 rok 158 KM. Prawie tyle co Galant ;)

Wspomniane Lambo 400 GT Espada z 1971 roku
Fajnie, że z Polski - pochodzi z kolekcji Ireny i Roberta Steć
Drugi ciekawy "Włoch" - Lancia Flaminia 3C 2.8 GTL z 1965 roku
Wspomniany walec z 1930 roku
Kolejna perełka - Wartburg 300 HT - wyprodukowali tego zaledwie 365 sztuk


Prześliczny Bentley 3.5 Litra Sports z 1936 roku

Niby to tylko BMW E36 (pierwszy raz na szrociakach), ale to tłusta Alpina B3 3.0/1

W111 230 S