
Witam. Ostatnio miałem
okazję uczestniczyć, jako doradca, w zakupie dosyć ciekawego samochodu. Mój kumpel Marek szukał
jakiegoś "miejskiego wariata" do kwoty około 2500 złociszy polskich. Z racji, że obaj jesteśmy
wariatami na punkcie Hondy, to nie mogło się skończyć innym samochodem jak
Civic-iem Żelazkiem, czyli IV generacją tego modelu. Były co prawda pomysły typu - Sierra, albo E30, ale stwierdziliśmy, że nic nie zapewnia takich wrażeń jak niska masa budy + wysokoobrotowy silnik. Od razu uprzedzam też, że tekst będzie zawierać trochę "hondowskiej nowomowy".
Pewnego ranka Marek dzwoni, że 30 minut temu na olx-ie pojawił się fajny Civic z Wrocławia. Zdrowy (rzadkość), czerwony z silnikiem o pojemności 1.5 (90KM) pod maską za niebywale atrakcyjne 1150 zł. Nie zastanawiając się długo pojechaliśmy przejąć ów bolid - bo w zasadzie taki był plan. Nawet gdyby silnik był do remontu to i tak opłacało by się kupić taki egzemplarz. Na miejscu zastaliśmy auto zgodne z opisem - faktycznie nie posiadało rdzy, ani na nadkolach, ani na progach, ani nawet na podłodze. Akurat to ostatnie było bardzo trudne do sprawdzenia, gdyż Żelazko (zgodnie z nazwą) było dosyć mocno przyklejone do nawierzchni - czytaj - było obniżone. Jedyna rzecz jaka nas raziła to spory salceson na tyle (czyli końcówka tłumika o przekątnej zbliżonej do wcześniej wymienionego wyrobu masarskiego). Poczekaliśmy chwilę na właściciela, którym był handlarz, co w tym konkretnym przypadku okazało się być bardzo pozytywne, gdyż ów człowiek nie za bardzo wiedział co sprzedawał - ale o tym później. Po otworzeniu maski zauważyliśmy przednią rozpórkę, od razu sprawdziliśmy też tył - to samo. Początkowo silnik wyglądał nam na D15B2, ale przerobione na wielopunkta - to bardzo popularna modyfikacja.
Po
raz kolejny byłem też pod wrażeniem jakości spasowania wnętrza i użytych
tam materiałów. Możecie mi wierzyć - nawet nowsze samochody tej klasy nie mają tylu
miękkich plastików w obrębie deski rozdzielczej. Wszystko działało - nawet opcjonalny szyberdach. Zresztą o walorach Hond z tych lat rozpisywałem się już tu i tu. W oczy rzuciły mi się
też jakieś inne przednie fotele z niezłym trzymaniem bocznym, a do
tego fajnym wyglądem. Szybko poprosiliśmy o kluczyki i jak tylko silnik pochodził sobie te kilka minut przystąpiliśmy do upalania jazd testowych.

 |
| Po Żelazko przyjechaliśmy Betonem z pitbullem na tyle, w celu skuteczniejszych negocjacji cenowych |
 |
| Dwie najbardziej znienawidzone marki w Polsce - #nice |
 |
| Wzmiankowany salceson. Ale za to pod maską nie ma parówy |
 |
| To dosyć szybko znikło z szyb |
 |
| Tylny spojler jest metalowy - nie ma lipy |
 |
| Otwór już jest - niedługo wjadą rury kanalizacyjne |
 |
| Czapa bez Vitka, ale i tak daje radę |
 |
| Kiedy tylko odkręciliśmy kurek z gazem to schowek przed pasażerem natychmiast udał się w jego kierunku i tak już z grubsza pozostał |
Dosyć szybko doszliśmy do wniosku, że to auto nie przyspiesza - ono zakurwiało. Przepraszam od razu za to prostackie określenie, ale doprawdy jest ono najbliższe prawdy. Ledwo dawało radę nadążyć ze zmianą biegów - a te Hondy kręcą się bardzo wysoko, więc teoretycznie powinno być na to dużo czasu:) Hamulce - masakrycznie mocne - przy każdym mocniejszym wciśnięciu hamulca słyszeliśmy i czuliśmy blokujące się koła. Rękaw - bardzo mocny:) Czego chcieć wincyj. Pojechali my dopełnić formalitów i przejąć Upalacza.
 |
| Po takich detalach widać jakość |
 |
| Parkowanie tyłem z takim salcesonem nie należy do łatwych - teraz na jego miejsce wjechał klasyczny podwójny kabanos |
Po zakupie Civica i wielu odbytych (ależ wspaniałe słowo) jazdach testowych - z bananem na mordzie - przyszedł czas na weryfikację dokonanej wymiany dóbr. Muszę szczerze przyznać, że nie za bardzo wywiązałem się ze swojego zadania i zamiast zniechęcać Marka to zachwycony tym autem dosyć szybko rzuciłem - pisz umowę. Na szczęście był to dobry wybór i to z wielu powodów. Po podniesieniu auta na podnośniku wyszło, że podłoga jest absolutnie pozbawiona rdzy. Zawieszenie jest profesjonalnie obniżone - czyli użyto specjalnych amortyzatorów i sprężyn o wartości około 1500 zł. Po trzecie zauważyliśmy 3-cią rozpórkę - tym razem na tylnym zawiasie, od spodu.
Teraz najważniejsze odkrycie. Silnik to nie zwykłe 1.5, ale 1.6 (a konkretnie to D16Z2 - moc nominalna to około 110KM, ale bez katalizatora już około 115KM) - czyli najmocniejszy silnik na pojedynczym wałku, jaki montowali w EDM. W Europie były jeszcze oferowane 130 i 150 konne "dwuwałkowce" (to dopiero musi zasuwać), ale to już bardzo rzadko spotykane wersje. Masa oscylująca w okolicach 850 kg + ten silnik + ten zawias zapewnia niespotykane wrażenia z jazdy. Na papierze to auto przyspiesza do "stówy" w około 8,5 sekundy. Wrażenia są jednak jak by to było co najmniej 6 sekund. Z silnikiem powiązane jest jeszcze coś - wnętrze posiada elementy z wersji 1.6, czyli m.in. te fajne fotele. Aha - przednie hamulce są prawdopodobnie od Accorda i stąd ta moc w zatrzymywaniu bolidu.
 |
| Klasycznie |
Plany są teraz takie, żeby zrobić z tego auto do jakiś szybkich pojeżdżawek. Nie jest oryginalne, więc nie wiem czy jest sens robić ją na klasyka. Chyba lepiej zrobić z niej zabawkę na KJS-y, zwłaszcza, że nie kosztowała majątku.