Translate

środa, 14 sierpnia 2019

KONKURS: 10 wejściówek na MotoClassic Wrocław 2019



Witam. Jak już wcześniej anonsowałem na FB, dzięki uprzejmości organizatorów MotoClassic Wrocław 2019 mam dla Was 10 wejściówek na to wspaniałe święto motoryzacji w miejscowości Ślęza. Przypomnę, że MCW 2019 odbędzie się już w ten weekend, czyli w dniach 17-18 sierpnia. W tym roku mam dla Was pojedyncze zaproszenia.


Przechodzimy do najważniejszego, czyli odpowiedzi na pytanie - co trzeba zrobić by stać się jednym ze szczęśliwców. Otóż w tym roku będziecie musieli napisać mi na szrociakowego maila (szrociaki@gmail.com) jaki to szrociak widnieje na poniższym zdjęciu. Zasady są proste - 10 pierwszych osób, które poda nazwę widocznego poniżej samochodu otrzyma wejściówkę. W mailu zwrotnym będzie podany numer do mnie. W Topaczu będę prawdopodobnie przez cały weekend (w zależności od pogody), więc wygrana może być do odbioru już na miejscu ale  najpewniejszym rozwiązaniem będzie odbiór osobisty na ulicy Obornickiej w czwartek, lub w piątek po godzinie 15, lub na ul. Mydlanej w godzinach pracy. Poinformuję Was w komentarzach na blogu i FB, kiedy wszystko się już rozejdzie.


Wnioski z poprzedniego konkursu:


Podkreślam bardzo wyraźnie - proszę o zgłaszanie się osób, które są pewne wizyty w Topaczu na 1000%, przyjadą ze złamaną ręką, oleją nagłą wizytę cioci Halinki itd. W ubiegłych latach przy okazji analogicznego konkursu zdarzało się, że po wejściówki nie zgłosiły się osoby, które je uprzednio zdobyły, co jest nieco bez sensu, gdyż odbiera się szansę wygranej innym osobom. Po drugie było mi bardzo miło osobiście poznać kilku czytelników szrociaków, których wcześniej znałem w zasadzie tylko z nicka na blogu czy też z FB. Ciekawe na kogo trafi w tym roku. Zaczynamy. Dodam, że zdjęcie jest mojego autorstwa, nie było jeszcze wrzucane do neta, także wyszukiwanie obrazem nie za wiele da :) 

Kąkursowe zdjęcie:




piątek, 9 sierpnia 2019

SZROCIAKI robio rajda!




Witam. No i stało się. Prodżekt, do którego zbierałem się dobre 2-3 lata w końcu się urzeczywistnia. Kilka słów o początkach. Jak już wspominałem  od dłuższego czasu chciałem zrobić jakiś event związany z zabytkowymi samochodami, ale nie za bardzo pasowała mi koncepcja stacjonarnych spotów. Po pierwsze wydaje mi się, że we Wrocławiu jest ich już dostatecznie dużo i nie widziałem potrzeby tworzenia kolejnego, a po drugie aktywna forma spędzania czasu ze starymi samochodami i ich właścicielami jest w mojej opinii zwyczajnie atrakcyjniejsza. Ze zdziwieniem odnotowałem więc, że we Wrocławiu w zasadzie nie ma i nie było żadnych rajdów klasyków. Jedyny jaki kojarzę to ten związany z MotoClassic Wrocław, ale to event zamknięty na uczestników zlotu w Topaczu. Tymczasem oferta tego typu rajdów np. w Warszawie opiewa na kilkanaście, a bardziej to nawet na kilkadziesiąt rajdów rocznie. Wtedy też stwierdziłem, że koniecznie trzeba coś z tym zrobić i tak się fajnie stało, że Michał również już nad czymś takim od pewnego czasu myślał, więc połączyliśmy siły i postanowiliśmy, że zorganizujemy I WrocławskiRajd Samochodów Zabytkowych. Niemal od razu padł pomysł, by pierwszą edycję zlokalizować wokół Ślęży, bo to bardzo atrakcyjna lokalizacja pod taki rajd. Szybko uzyskaliśmy wsparcie i akceptację ze strony Ślężańskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Sobótce, co bardzo nas ucieszyło i tylko dodało skrzydeł. Zapraszamy serdecznie wszystkich chętnych do udziału i widzimy się już niedługo! Zgłosiło się już kilka fajnych ekip w fajnych autach, a liczba miejsc jest ograniczona. Na zgłoszenia czekamy do 24 sierpnia. Wszelkie informacje znajdziecie TUTAJ.




środa, 31 lipca 2019

PRAWDZIWY PRODŻEKT: Ford Capricciosa




Witam. Dziś mam dla Was prawdziwy cymesik. Normalnie aż pocą mi się rynce jak to piszę, ale w miejscowości Krowodrza znajduje się coś absolutnie wyjątkowego - Ford Capricciosa. Auto kolekcjonerskie, rzadkie, niebanalne. Przeznaczone tylko dla prawdziwych mężczyzn! Szybkie, dopracowane, a do tego niebywale wręcz agresywne. Brak mi słów - chyba najlepiej oddać je sprzedającemu:


 "Bez słów to klasyk i wielka lokata kapitału to nie auto dla leszczy tylko dla kozaków z jajami. 9 egzemplarzy na świecie, ma 35 lat a fabrycznie 7,9 s do setki jak widać na specyfikacji a ja wiem ,że ma 6,2 s/ setki"



W rzeczy samej mamy do czynienia z oryginalną wersją Forda Capricciosa przygotowanej na La Mans w liczbie zaledwie 9 sztuk! Styliści Forda z oddziału Ford of Europe chcieli zabłysnąć i udało im się to - pokazali auto okrutnie szybkie (7,9 sek. do 100 km/h, ale ja wiem, że ma 6,2), a do tego wręcz obrzydliwie stylowe. Miarą sukcesu niech będzie dla Was fakt, ze ów styl kopiowali potem liczni, naprawdę liczni tunerzy z Niemiec tworząc własne wersje tego unikatowego auta. SZOK, SZOK, SZOK. Po prosty jestem w szoku, że mamy w Polsce takie auto! Zupełnie się tego nie spodziewałem, bo to fura DUUUUUUUUUŻOOOOOOO rzadsza od np. Ferrari 250 GTO, którego zbudowano aż 36 sztuk. A Ford Capricciosa to jedynie 9 egzemplarzy! Myślę, że samochód bardzo szybko znajdzie nowego właściciela, bo to wielka lokata kapitału. Podejrzewam, że pod blokiem mieszkaniem sprzedającego dojdzie do brutalnej walki na noże do pizzy o to auto. Ba! Ja sam wsiadam w Galanta i .....







Link


czwartek, 25 lipca 2019

PRAWDZIWY PRODŻEKT: Królewska Łada 2106


Witam. Długo zastanawiałem się czy wrzucić to do "Prawdziwego Gówna", "Prawdziwego Prodżektu", czy też do "Prawdziwej Patyny". W końcu zapytałem się Was poprzez FB i wyszło, że ta druga opcja będzie najodpowiedniejsza dla takiego bolidu. No to zaczynamy. Ostatnio wokół naszego lokum pojawia się coraz więcej egzotycznych pojazdów. W związku z budową kolejnych etapów raz na jakiś czas widuję pojazdy albo zupełnie u nas egzotyczne jak Łada Samara po 34 lifcie, albo pojazdy co prawda znane nam z przeszłości ale w wersjach egzotyczno-rękodzielniczych. Oba przypadki łączą blachy od naszych wschodnich sąsiadów. Mam dziś dla Was prawdziwą bombę – Ładę 2106 na full opcji. Piszę tak, bo wydaje mi się, że naprawdę doczepiono tu wszystko co się tylko dało – brakuje w zasadzie tylko zmiany lakieru na taki typu "kameleon" i zaszpachlowania klamek. Zresztą zachęcam do osobistego sprawdzenia wszystkich modyfikacji - praktycznie każdy element auta został poddany jakimś zmianom. Z racji ostrego słońca i przyciemnianych szyb niestety nie udało mi się uchwycić wnętrza tego dzieła, a uwierzcie mi, że działo się tam po prostu grubo. Boczki drzwiowe z podobizną tygrysa, czerwona deska rozdzielcza, akcesoryjny podłokietnik, czerwono-czarne „miśkowate” pokrowce na fotele, no i ta tytułowa korona. Teraz już wiecie dlaczego to królewska Łada :)

LED-y na staruch furach - to lubię :D
Bardzo pasują te felgi


No a jakże!
Jak chlapacze to muszą być napisem Sparco

Chromowany plastik - to też uwielbiam
"Bojowe" pochylenie auta ku przodowi - szanuję
Tutaj autor ewidentnie chciał dodać do swojego dzieła trochę prestiżu i nowoczesności. To ja w Galancie nie mam takiego bajeru!
Jest i wzmiankowana wcześniej korona. Szkoda, że nie widać reszty.




czwartek, 18 lipca 2019

PRAWDZIWY SZWAJCAR: Nissan Skyline C210



Witam. Wracasz sobie z Malty i myślisz, że naoglądałeś się już japońskich klasyków i nic cie nei zaskoczy, a tymczasem w Polsce takie rzeczy. Czasami dostaję zdjęcia samochodów tak egzotycznych, że aż trudno mi uwierzyć w to co widzę. No bo obczajcie to - Nissan Skyline C210 przyłapany w Polsce, a konkretnie to w Zakopanem to już naprawdę niezły mindfuck. Do tego z kierownicą po lewej stronie, a więc to nie jest jakiś niedawny import z Japonii. Żeby tego wszystkiego było jeszcze mało to auto ma blachy z Kuwejtu i widać, że przyjechało stamtąd na kołach! Ten egzemplarz był jednym ze zdaje się 5 starych Skylinów jakie zawitały do naszego kraju w ramach czegoś co można nazwać kuwejckim Złobolem. Niedługo wrzucę zdjęcia pozostałych aut podesłane przez Was.







Wracając do bohatera tego wpisu to Skyline'a C210 można poznać po 4 okrągłych reflektorach z przodu, a wersja po lifcie czyli Skyline C211 miała 2 prostokątne reflektory. Niestety nie wiem jaka to była wersja silnikowa, ale obstawiam wersję GT, czyli pod maską mógł znajdować się dwulitrowy wolnossący silnik R4, który w zależności od wariantu generował od 115 do nawet 130 KM.






Zdjęcia podesłał Darek. Dzięki raz jeszcze!




niedziela, 14 lipca 2019

Z WIZYTĄ: American Cars Mania 2019


Witam. Zacznę od tego, że nie miałem w ogóle zamiaru jechać na ACM w tym roku, bo to nie moje klimaty, ale kolega z pracy jechał, zobowiązał się nawet wpaść i odwieźć mnie, więc wyposażywszy się w napoje procentowe ostatecznie byłem pojechałem. Po pierwsze spoko, że Arek kupił nam bilety przez neta, bo kolejki na miejscu były ogromne. W późniejszym czasie jeszcze urosły i moim zdaniem organizator zapewnił zdecydowanie za mało "okienek". Ludzie stojący w kolejkach do kasy na 30 stopniowym upale po 30-40  minut to słaba akcja. Co dam dalej. Aha - samochody. Ogólnie to statystycznie rzecz ujmując na 10 aut tylko jedno było można określić mianem klasyka, reszta to plastiki, często tak ultra "ciekawe" jak Chrysler Voyager III - wprost nie mogłem oderwać od nich oczu, były takie pękate i vanowate...  To co było stare to jak to w Polsce - albo Mustang, albo Camaro, albo Caddy de Ville, także nie było za wiele naprawdę interesujących aut, ale zdecydowanie najgorszy z tego wszystkiego był pył. Po raz drugi ACM odbyła się na byłym lotnisku w Oleśnicy. Spoko pomysł ze względu na pas startowy, na którym odbywały się pojedynki na ćwiarę i mnogość miejsca. Niestety teren ze względu na panujące upały był pokryty wyschniętą już trawą, co bardzo szybko zaczęło afektować na ludzi i samochody w postaci ziemistego pyłu, który był po prostu wszędzie, bo unosił się w powietrze po każdym przejedzie auta i po każdym przejściu jakiegoś Sapiensa. Naprawdę żal było mi samochodów w otwartych wersjach - pył dosyć dokładnie pokrywał całe ich wnętrza... Z imprezy ulotniliśmy się stosunkowi szybko, bo byliśmy już spaleni słońcem, mieliśmy dość tego całego pyłu, no i muzyki (country i jakiś tam typ w dredach). Na pewno spoko bawią się uczestnicy zlotu - prawie na każdym stoliku widziałem butelkę napoju o kolorze herbaty, o którym Mistrz Yoda powiedziałby zapewne tylko "water this is not". Raz widziałem dwie ekipy w wielkich pickupach przerobionych na mobilne baseny - polewali się między sobą wodą jadąc równolegle, a i przechodniom się też dostawało :D