Translate

czwartek, 4 maja 2017

RAPORT: Rok z Galantem


Witam. Jakoś naszło mnie ostatnio, żeby napisać kilka słów o moim obecnym bolidzie, czyli o Mitsu. Bezpośrednią przyczyną był nadchodzący termin przeglądu technicznego, co dało mi znać, że posiadam Galanta już równo rok, wypada więc podzielić się z Wami kilkoma wnioskami z eksploatacji, ale także kilkoma wnioskami natury ogólnej, tak jak było to już kiedyś w przypadku Szaraka.


Generalnie jestem bardzo zadowolony z Galanta - faktycznie ta generacja należy do pojazdów raczej bezproblemowych (zwłaszcza jak na swój wiek), a w niektórych obszarach nawet zaskakująco bezproblemowych - przykładowo w silnikach 2.5 V6 nie występuje w ogóle problem uszczelki pod głowicą, co trapi wiele starych, a nawet nowych samochodów. Japończycy po prostu stwierdzili, że trzeba to zrobić raz, a dobrze, no i tak też uczynili. Bartek, który serwisuje mi Mitsu (a także 90% innych Galantów we Wrocławiu) stwierdził, że nigdy nie widział Galanta EA 2.5 z rąbniętą uszczelką pod głowicą. Ale żeby nie było tak różowo - w ubiegłym roku zrobiłem nim jedną konkretną trasę - na Bałkany - i wyszło nam w sumie około 3200 km. 180 km przed domem miałem jedyną sytuację kiedy auto mnie zawiodło - padło dokładnie to, czego obawiałem się przed wyjazdem, ale i tak nie zrobiłem tego z powodu braku kasy licząc, że się uda. Nie udało się. Automaty przed 2000 rokiem mają niezbyt trwały wałek konwertera i po jakimś czasie lubi się on zużyć do tego stopnia, że auto po prostu przestanie jechać. Naprawa jest jednak stosunkowo prosta i w tak - nie oszukujmy się - wiekowych już autach trzeba ją po prostu wykonać na początku znajomości z autem, tak jak robimy to np. z rozrządem. Po 2000 roku konstruktorzy usunęli tę wadę i wtedy te automaty były już kompletnie bezproblemowe. Pomimo tej przygody do manuala nie za bardzo chcę już wracać, bo po co? No dobra - z małym wyjątkiem dla jakiejś rączej Hondy.

Misiek na granicy Serbii i Czarnogóry

Dla takich widoczków warto się tyle pałować - Zatoka Kotorska
Misiek miał tej nocy fajne towarzystwo


Gal na zasłużonym odpoczynku pod palmami

Kolejna uwaga będzie dotyczyć estetyki - lubię to auto również za to jak wygląda - bez wątpienia posiada najatrakcyjniejszy przód w swojej klasie w tamtych latach, a i reszta auta (nawet w przypadku kombiaka) wciąż dobrze wygląda i nie za bardzo chce się starzeć. Lubię w nim to, że silnik to taka "woda i ogień". Jeśli wracam po pracy spier zmęczony to V6-tka traktowana delikatnie jest nadzwyczaj cicha i aksamitna w pracy, razem z leniuchem zapewniając błogi komfort we wnętrzu. Natomiast jeśli późną, nocną porą chcę go trochę pocisnąć to silnik zmienia się nie do poznania - wkręca się na obroty jak głupi i przy tym wydaje bardzo przyjemne i donośne dźwięki. 



Przez ten rok Misiek zyskał kilka nowych części - kompletny rozrząd w pompą wody, uszczelniacze, przednie sprężyny, przednie amortyzatory, drążki kierownicze, akumulator, konwerter w ASB, przednie i tylne hamulce itd. Przez rok przejechałem niemal równe 17.000 km, a zatem sekwencyjna instalacja LPG, którą montowałem w Miśku krótko po jego zakupie, już mi się zwróciła.

Bardzo lubię jeszcze jedną nieoczywistą rzecz - społeczność Mitsumaniaków. Kupując Mitsubishi polecam od razu założyć sobie konto na forum Mitsumaniaków, gdyż jet to najlepsze forum motoryzacyjne traktujące o danej marce jakie znam. Tylko tu zadając głupie pytanie nie zostaniesz zmieszany z błotem za... zadawanie głupiego pytania. Kultura, życzliwość, masa przydatnych informacji. Z tej samej beczki - kierowcy Galantów machają sobie nawzajem na powitanie mijając się. Fajne jest też to, że nie jest to kolejne niemieckie auto na drodze, a coś zupełnie innego.


Wady - nic czego bym nie wiedział przez zakupem. Po pierwsze rdza, która uwielbia pochłaniać tylne nadkola i dosyć szybko radzi sobie z takimi nawet świeżo po naprawie. Jakość spasowania wnętrza jest ok, ale nie jest to poziom jakiegoś równolatka np. BMW E46. Co tam jeszcze - w czasie deszczu we wnętrzu auta jest zdecydowanie za głośno, nie wiem czy to kwestia zastosowania zbyt cienkich szyb, ale fakt jest faktem - w tym aspekcie mogłoby być lepiej.

Konsumpcja - na trasie niemal zawsze pochłania 10,5/11 litrów paliwa lotnego, a w mieście jakieś 15/16, maksymalnie do 17 przy korzystaniu z walorów dźwiękowych charakterystycznych dla wysokich obrotów w tym silniku. Niektórym to 2.5 pali w mieście 14 - ponoć jest to możliwe, ale nie wiem jak - przecież on tak lubi okolice czerwonego pola;)


Także wszystko spoko. Niemniej, jak to u mnie, zawsze po jakimś czasie pojawiają się te same myśli - dawaj kup coś innego. I tak jest i tym razem. Jestem bardzo zadowolony z Miśka, ale zaczynam myśleć intensywnie nad zakupem czegoś innego. Jeszcze nie wiem w jakiej opcji, być może zostawię sobie Gala na dłużej, a dokupię jakiś gruz celem zaspokojenia głodu motoryzacyjnych zmian, lecz wielką niewiadomą pozostaje fakt,  czy będę w stanie wyasygnować odpowiednią kwotę na taki wariant. Ostatnio coraz częściej przesiaduję nocami przed kompem i z rozpalonym wzrokiem przeglądam te wszystkie.... - a nie, nie powiem Wam co oglądam;)






wtorek, 2 maja 2017

MIKS NYSKI


Witam po małej przerwie spowodowanej moją przeprowadzką. Rzecz jasna powoduje to trochę stresu, trochę chaosu itd. stąd ostatnio nic nie pisałem, bo musiałem się z tym wszystkim poogarniać. Niemniej mam już wszystko w miarę poukładane, a nie byłbym sobą gdybym w międzyczasie nie wybrał się na łowy w okolice, w których przyjdzie mi mieszkać przez najbliższy rok, czyli okolice ulicy Nyskiej. A okolica ta jest nader interesująca, gdyż albowiem od północy graniczy z terenami kolejowymi obfitującymi w starą i klimatyczną zabudowę postindustrialną, a na ulicy Hubskiej mamy np. Browar Mieszczański, stąd też w miksie oprócz gablot znajdzie się kilka zdjęć architektury.

Zaczynamy Ogórem - Szewroletem Ogórem
Ależ to jest tłuste żelazo

Ten, jak widać, ma za sobą przeszłość w służbach


Kaszel na ATS-ach - nawet spoko to wygląda

G20 stoi praktycznie przed wejściem do mnie
Czego tu nie ma. Uprzedzając pytania - nie dopatrzyłem się grzejnika
A to znane Garbusy z Nyskiej




O - to jest ciekawe
Ciekawe czego to miało strzec, bo chyba nie grupki skorodowanych Fordów spoczywających w pobliżu

Szrociak cięższego kalibru

To już w zasadzie podpada pod architekturę - Dom Gołębia
Włoski, czyli zaprojektowany ze smakiem
Była kotłownia kolejowa - mam nadzieję, że jej nie zburzą, a jeśli inwestor będzie chciał to mam na tyle blisko, że będę jednym z pierwszych, którzy się tam przykują łańcuchem
To znalezisko bardzo mnie ucieszyło. Eszkort wyglądał zaskakująco dobrze zważywszy na fakt, że pewnie przelały się przez niego już hektolitry wody...
... i pewnie spał w nim niejeden członek uboższej warstwy społecznej - zwanej w skrócie - żulem
Tuż obok niego wrasta sonie Kaszlak

Ale najlepszym znaleziskiem był bez wątpienia ten Fiat Multipla I generacji





Libero E10 - zawsze na nie traficie będąc w okolicach Nyskiej

Jak ja lubię takie omszałe detale
Ależ to kiedyś musiał być swag
To natomiast chyba nigdy nie był swag :)
Ale i tak bym jeździł

Wychodzę dziś z chaty, a tu wyrasta przede mną ciemna Locha. Chyba ktoś chce mi dać coś do zrozumienia :D