Translate

sobota, 3 grudnia 2016

PRZEGLĄD ŻELAZA WROCŁAWSKIEGO cz. 23


Renault Celtaquatre

Witam. Ostatni PŻW wystąpił na szrociakach astronomiczne 5 miesięcy temu. Nie było to spowodowane brakiem materiałów, bo tych jest od licha i trochę, ale raczej innym doborem postów przez jakiś czas. Teraz jednak wracamy do tego bardzo lubianego przez Was cyklu miksów. Wracamy bardzo konkretnie, gdyż po pierwsze - mam dla Was aż 60 zdjęć, a po drugie udało się uchwycić dwa przedwojenne francuskie samochody - jednego widzicie zresztą już na zdjęciu tytułowym - to Renault Celtaquatre (1934-1938).
Komentarze oszczędne, bo jutro z rana jadę oglądać kolejnego grata - tym razem ponad 50-letni:) Zapraszam na zdjęcia:

W110 na starym szwedzkim szyldzie



Fura wygląda dokładnie tak, jakby nałożyli na nią wielki kask
Troszku już stoi
Będzie rajdowane

Ktoś remontuje Renault Fuego
To już raczej nie pojeździ




Próbne blachy - chyba od 1971 roku
Ale ładnie spatynowany Typ 3
Cudownie dobrany kolor



Co się stało w oczko temu Krokodylu?




To dosyć ciężkie do rozpoznania
Ale to już bardzo łatwe - Opel Kaddet C









Długo wisiała po ogłoszeniach



Czy ktoś rozwikła zagadkę co widzimy na zdjęciu?
125p Sanitara. Obecnie może służyć jako sanitariat
Blacha WRK nadzwyczaj trafna
Żuk niezbyt dobrze wtopił się w tłum
Zastava


Kadett, czy Moskiwcz? Obstawiam to drugie. Fajnie, że ma jeszcze stare blachy

Renault Celtaquatre





W180
Klimatyczne ujęcie - brawa dla Piotrka
Ale straszna zmota

Citroen Rosalie (1932-1938)
Kończymy takim pięknie spatynowanym Passkiem



czwartek, 1 grudnia 2016

FELIETON: Czy Grand Tour to Grand Niewypał?



Witam. Nie ukrywam, że żywiłem spore nadzieje związane z nową produkcją Amazona firmowaną przez wielką trójkę dziennikarstwa motoryzacyjnego, czyli Clarksona, Hammonda i Maya (CHM). I ten balon oczekiwania pękł nie pozostawiając po sobie - w mojej opinii - dobrego wrażenia. Po raz kolejny okazało się, że lepsze jest wrogiem dobrego. Jestem co prawda dopiero po drugim odcinku, ale to już na tyle dużo by zacząć wstępną analizę tego co zobaczyliśmy na ekranie. Generalnie rzecz biorąc GT kompletnie nie przypadł mi do gustu i nie wydaje mi się choćby w połowie tak atrakcyjny jak stary Top Gear. Dlaczego? Głównie z powodu swojej nazwijmy to umownie "amerykańskości". Co pod tym rozumiem wyjaśnię wkrótce. Mam nieodparte wrażenie, że Panowie producenci zapomnieli, że kasa i dobre osobowości to nie wszystko. Zawsze trzeba jeszcze czegoś nieuchwytnego, by coś dobrego zamieniło się w znakomite. Pierwszy przykład jaki przychodzi mi do głowy - czy serial Dr. House były równie świetny, gdyby scenariusz pisali autorzy polskich telenoweli? Sama postać - choćby nie wiem jak świetna - nie wystarczy. W Grand Tour widzę tylko kasę i znakomite osobowości, ale niespecjalnie przekłada się to na jakość programu - brakuje tego czegoś. Nie po raz pierwszy Amerykanie biorą na warsztat coś dobrego z Europy, dosypują do tego worek pieniędzy celem poprawy i... całkowicie to rujnują, czego przykładów w dziedzinie kinematografii znajdziemy bez liku. Podam jednak inny przykład - z amerykańskiego podwórka. Część z Was zapewne zna kanał Jay'a Lano na YT pt. "Jay Leno's Garage".  Czasami promuję go na swoim FB (jakby tego w ogóle potrzebował;), gdyż to bardzo dobra rzecz - choć robiona minimalnym kosztem - w skutek czego  nie wszyscy znają ten kanał, czy program. A JLG jest bardzo merytoryczne, widzimy niewymuszony i spontaniczny humor, widzimy i czujemy bliskość z omawianymi samochodami, a pasja prowadzącego do samochodów jest niemalże namacalna. Ale jest też program telewizyjny o tym samym tytule nadawany w NBC (dostępny w polskiej TV jako Samochody Jay'a Leno), który teoretycznie powinien być jeszcze lepszy, bo ma sporo wyższy budżet. Tymczasem efekt jest zupełnie odwrotny - tego programu nie da się oglądać głównie przez tę osławioną "amerykańskość" w narracji - chodzi mi o te amatorskie rameczki z danymi pojawiające się na ekranie, o te śmiechy w tle, o ten sztywny humor prowadzącego, który ma nawet nieco zmieniony głos - taki bardziej głupkowaty (żeby było śmieszniej), ale nawet to, co mówi Jay - jego kwestie wydają się być  uszyte pod mniej wymagającego amerykańskiego widza. Zresztą on sam komentuje to tak:

"The show will be a car show for people, not necessarily car people," he said. "I get tired of car shows where people say, 'Brother!' and then they throw tools at each other."

Tyle, że dla "car people" taki show jest ciężkostrawny i tu wracamy do Grand Toura, który chyba cierpi na tę samą przypadłość. Stary Top Gear zapewne nie był nawet w 50% spontaniczny, ale przynajmniej momentami sprawiał takie wrażenie. Gran Tour natomiast to czysty teatr i twórcy nieszczególnie starają się to ukryć. To tylko moje wrażenie, ale wygląda na to, że chłopaki zostali zasypani górą pieniędzy (jak najbardziej słusznie) - ale nie bezwarunkowo. Zapewne musieli stępić ostrze swojego humoru, oszczędzić zbyt wyszukanych metafor na rzecz nowego produktu. Boję się, że amerykańskie pieniądze zrobią z trójki CHM produkt, który będzie atrakcyjny tylko dla amerykańskiej publiczności, że będzie tak samo jak choćby np. z amerykańską ekranizacją znanej trylogii Stiega Larssona, czy choćby amerykańską wersją koreańskiego "Oldboy'a".

Zdjęcia? Ostatnie sezony TG były pod tym względem zdecydowanie lepsze - widać było, że maczał tam palce jakiś esteta. Pamiętacie te wysmakowane zbliżenia na detale samochodów w ruchu, albo te wspaniałe ujęcia w specjalnie oświetlonym studio? W TG miałem wrażenie, że ekipa faktycznie czuje i uwielbia samochody, tu nie mam tego wrażenia. Wybuchy to nie wszystko.

Nowy tor to jakiś żart i doskonały przykład "amerykańskiego" myślenia. Zrobimy coś co super wygląda z góry i zaskoczymy tym ludzi. Rozśmieszymy tym, że na zakręcie niby mieszka jakaś babcia. Ale czy nie lepiej zaprojektować go tak by był jak najbardziej wymagający dla aut, a nie efektowny z góry? Przecież ten tor ma w zasadzie 2 zakręty! Albo ta niby bitwa w studio, która wyszła przy okazji RAF-u - strasznie słabe to było i nie wiem o co im w ogóle chodziło. Dodatkowo taki montaż zdjęć w namiocie stanowi wyraźne podkreślenie, że program nie jest kręcony na żywo, co nieszczególnie służy odbiorowi całości

Nowy kierowca testowy? Czy jest na sali ktokolwiek dla kogo ma to jakąkolwiek wartość? Nikogo? Tak myślałem... 

Czołówka? Ta z TG wywoływała u mnie ciary i gorączkowe oczekiwanie co tym razem zaprezentują. W tle sączył się znakomity i rozpoznawalny muzyczny motyw przewodni. Czołówka GT jest mega stetryczała i usypiająca... Właśnie - na drugim odcinku zasnąłem - stało się coś, co w przypadku starego Top Gear-a absolutnie nie miało prawa się zdarzyć!



A jak Wy odbieracie ten program? Jestem bardzo ciekawy Waszych opinii. Kilku z moich znajomych również było rozczarowanych tym co zobaczyli.